Niecałe dwa lata temu, w jednym z mieszkań na terenie Inowrocławia (Kujawy i Pomorze), byli mundurowi – z wydziału patrolowo-interwencyjnego – pojechali na interwencję do jednego z bloków. Zastali tam awanturującego się 27-latka, który przez okno wyrzucał m.in. meble z mieszkania.
Usiłowali go obezwładnić, ale bezskutecznie. Wtedy sięgnęli po paralizator (urządzenie, które za pomocą impulsów elektrycznych o wysokim napięciu pozbawia napastnika możliwości działania). Młody mężczyzna stracił wtedy przytomność. Mundurowi natomiast podjęli próbę reanimacji, a także wezwali na miejsce karetkę pogotowia. 27-latek został wzięty na pokład przez zespół ratownictwa medycznego i przetransportowany do szpitala. Tam niestety zmarł.
Prokuratura zarzuciła funkcjonariuszom nieuprawnione użycie środka przymusu bezpośredniego i zastosowanie siły fizycznej. Niedługo później śledczy skierowali akt oskarżenia do sądu. Pierwsza rozprawa miała miejsce w kwietniu ubiegłego roku, ale decyzją wymiaru sprawiedliwości odbywała się z wyłączeniem jawności.
Jest finał sprawy. Policjanci zostali skazani
S. Krzysztof Dadełło – rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Bydgoszczy – we wtorek (14 kwietnia) przekazał dziennikarzom, że mundurowi uznani zostali za winnych tego, iż – jako policjanci – przekroczyli swoje uprawnienia w trakcie feralnej interwencji w 2024 r. – podała za sędzią Polska Agencja Prasowa.
Pierwszy z nich został – według orzeczenia sądowego – skazany na siedem lat pozbawienia wolności, natomiast drugi – na sześć lat więzienia. Nie mogą oni też wykonywać zawodu policjanta przez dekadę.
Jak zaznacza redakcja Polskiej Agencji Prasowej, wyrok jest nieprawomocny. Strony mogą jeszcze się od niego odwołać.
Czytaj też:
Była żona obala sugestię ws. Jacka Jaworka. „To bzdura”Czytaj też:
Były mąż Marty Kaczyńskiej zatrzymany. „Szereg wielomilionowych oszustw”
