Jechał z Łatwogangiem, doszło do groźnego incydentu. „Dotknęliśmy się kołami”

Jechał z Łatwogangiem, doszło do groźnego incydentu. „Dotknęliśmy się kołami”

Łatwogang podczas swojej kolejnej akcji, zdjęcie ilustracyjne
Łatwogang podczas swojej kolejnej akcji, zdjęcie ilustracyjne Źródło: YouTube / Łatwogang
Łatwogang pokonał na rowerze trasę z Zakopanego do Gdańska. Jego zmagania można było śledzić w internecie – przejażdżka Piotra Hancke była transmitowana na żywo. Podczas akcji charytatywnej, w trakcie której udało się zebrać kilkanaście milionów złotych, youtuber zaliczył upadek.

Hancke zebrał gigantyczną kwotę na leczenie dwóch chłopców, którzy cierpią na rzadką chorobę genetyczną, znaną pod skrótem DMD (dystrofia mięśniowa Duchenne’a). Wydarzenie, które śledziło wiele tysięcy internautów, to kolejny sukces influencera, który wcześniej zbierał pieniądze na pomoc dzieciom chorym na różne rodzaje nowotworów.

I chociaż kilkanaście milionów złotych (a poprzednio ok. 300 mln PLN) robi wrażenie, to jednak – jak sam przyznał Łatwogang – jest to jedynie kropla w morzu potrzeb. Do youtubera co i rusz zgłaszają się kolejni mali pacjenci, którzy cierpią na rozmaite schorzenia – w tym m.in. na DMD. Hancke w ostatnim filmie na Instagramie podzielił się ważną refleksją – choćby próbował ze wszystkich sił, z pomocą wielu osób, to jednak nie jest w stanie zebrać kwoty niezbędnej, by sfinansować leczenie wszystkim dzieciom w Polsce. Dlatego zwrócił się do władz – głowy państwa (Karola Nawrockiego) i rządu (Donalda Tuska) – by doprowadziły one do obniżenia kosztów leków (te na DMD nie są refundowane). Na apel tiktokera Pałac Prezydencki już odpowiedział.

Trasa rowerowa, którą wyznaczył sobie Łatwogang, była wycieńczająca. To kilkaset kilometrów, w trakcie których Hancke prawie nie spał. To, że w trakcie całej akcji doszło do paru incydentów, zupełnie nie dziwi. Jest to zrozumiałe. O kulisach wywrotki, którą youtuber zaliczył na terenie Ziemi Łódzkiej, opowiedział sportowiec-amator, który towarzyszył mu w drodze z Krakowa do Gdańska.

„Rower się wywrócił, a on spadł na nogi”

Na terenie Małopolski do Łatwoganga dołączyło paru mężczyzn, którzy postanowili, że będą jechać razem z nim w kierunku Pomorza. Wśród nich był Marcin Kuśnierz.

Sportowiec-amator został zaproszony do Kanału Zero. W programie „Poranek” opowiedział o groźnie wyglądającej sytuacji, do której doszło w rejonie wsi Dobryszyce. Z perspektywy widza całe zdarzenie wyglądało tak, że Hancke spadł z roweru, bo nastolatek, który jechał przed nim, wykonał nierozważny manewr.

A jaka jest prawda? – To nie była wina tego chłopaka. Ja prowadziłem, pytałem się, gdzie jedziemy: „W lewo, w prawo?”. Ktoś krzyknął: „W lewo” i nie miał pojęcia, gdzie jedziemy. Zaczęliśmy skręcać i z Piotrkiem dotknęliśmy się kołami. Nie wiem, jak on to zrobił, że rower się wywrócił, a on spadł na nogi. Super mu to się udało. Nikomu nic się nie stało – stwierdził Kuśnierz.

Czytaj też:
Zdrowie nie zaczyna się w szpitalu. Wiceminister zdrowia: trzeba odwrócić myślenie
Czytaj też:
Polka absolutną rewelacją na Roland Garros! Heroiczna walka z kontuzją

Źródło: YouTube/Kanał Zero