W czwartek (23 czerwca) – w Warszawie – odbyła się konferencja prasowa, w której uczestniczył poseł Kaczyński. Szef Prawa i Sprawiedliwości został zapytany przez dziennikarzy o Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy, która zorganizowana została w Gdańsku. Czy cieszy go fakt, iż polskie firmy zaangażowane zostaną w cały proces?
– Na tej konferencji jest mer Lwowa. Już niezależnie od tego, że banderowiec oczywisty, to do tego człowiek, który nie płaci polskiej firmie za wykonane już prace – odparł.
Słowa te dotarły do Sadowego. „Polityka oburzyło moje rzekome uczestnictwo w URC 2026” – zaczął wpis na platformie X.
Dlaczego „rzekome”? Samorządowiec z Ukrainy wskazał, że nie ma go w Polsce – na Pomorzu. „Na oficjalnych wydarzeniach konferencji mnie nie ma” – zaznaczył.
Sadowy skonfrontował się także z zarzutem – iż miasto, którym zarządza, nie rozliczyło się z polską firmą.
Czytaj też:
Mer Lwowa atakuje Sikorskiego. Poszło o pieniądze dla polskiej firmy
Sadowy odpowiedział Kaczyńskiemu. Będzie pozew?
„Chodzi o podwykonawcę, który ostatecznie nie zdołał zbudować zakładu przetwarzania odpadów. Właśnie z powodu niewypełnienia zobowiązań miasto było zmuszone zerwać kontrakt. Za wszystkie faktycznie wykonane prace firma otrzymała ponad 30 mln EUR. Za prace, które nie zostały wykonane, Lwów nie zapłacił. W tym nie ma nic dziwnego — właśnie tak działają umowy” – stwierdził.
Zasugerował też podjęcie kroków prawnych. „Za podobne, bezpodstawne oskarżenia, nadszedł już chyba czas, by zwrócić się do sądu” – podkreślił.
O jaką polską spółkę, która miała nie otrzymać pieniędzy od Lwowa, chodzi? Projektuje ona buduje kompleksowe instalacje i obiekty technologiczne. W Ukrainie odpowiadała za utworzenie instalacji do przetwarzania odpadów.
Sadowy oskarżył firmę, że rzekomo nie wywiązuje się w terminie ze swoich zobowiązań. Portal Business Insider, który nagłaśniał sprawę, ustalił, że Polacy wygrali wszystkie procesy arbitrażowe z miastem, a mimo to samorząd wciąż nie wypłacił im wielu milionów euro.
Czytaj też:
Tysiące polskich firm chętnych do odbudowy Ukrainy. „W biznesie napięć się nie odczuwa” Czytaj też:
Polska firma wyrzucona przez ukraińskie miasto z placu budowy. „Oszukali nas i okradli”
