Maciej Wilk – inicjator Stołecznej Operacji Referendalnej – ujawnił, że pod wnioskiem podpisało się na ten moment ok. 40 tys. osób. Ci, którym zależy na odwołaniu Rafała Trzaskowskiego i Rady m.st. Warszawy, mają jeszcze ponad miesiąc na złożenie podpisu – jest ich o 90 tys. za mało.
„Wystartowaliśmy [chodzi o moment, gdy ruszyła zbiórka podpisów – przyp. red.] w samym środku wakacyjnego szczytu urlopowego – teraz wrzucamy kolejny bieg. W najbliższych tygodniach zobaczycie na ulicach Warszawy jeszcze więcej naszych wolontariuszy w charakterystycznych pomarańczowych kamizelkach i jeszcze więcej stanowisk oznaczonych proporcami z napisem »Referendum«” – zapowiedział w poniedziałkowym wpisie na platformie X Wilk.
Warszawa pójdzie śladem Krakowa?
Inicjator podkreślił, że za każdym podpisem stoją wolontariusze, których wysiłki docenił we wpisie z 17 sierpnia. „Dziesiątki osób przed albo po pracy, w weekendy i w swoim wolnym czasie wychodzą na ulice miasta i przez wiele godzin je zbierają – całkowicie społecznie [bez wynagrodzenia – red.]. To oni są siłą tej akcji. Chcę im wszystkim za tę pracę, wytrwałość i determinację serdecznie podziękować” – zwrócił się do zaangażowanych w cały proces.
W ocenie Wilka przez pierwsze 18 dni Stołeczna Operacja Referendalna udowodniła, że „jest profesjonalnie przygotowaną i prowadzoną akcją obywatelską”. „Teraz czas zwiększyć jej skalę” – stwierdził i zachęcił, by kolejni mieszkańcy czy organizacje pozarządowe włączały się w akcję.
Jeśli dojdzie do referendum, być może skończy się ono tak, jak w Krakowie, gdzie miała miejsce dymisja Aleksandra Miszalskiego. Wkrótce dojdzie tam do przedterminowych wyborów samorządowych – te wyłonią jego następcę.
Czytaj też:
Rośnie liczba podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania Trzaskowskiego. Ile już zebrano? Czytaj też:
Chcą zebrać podpisy pod referendum o odwołanie Trzaskowskiego. „Przyczaimy się jak tygrys”
