Na Podlasiu znajduje się powiat sokólski, który graniczy bezpośrednio z Białorusią – konkretnie z obwodem grodzieńskim. Lokalny samorząd jest zagrożony ewentualną prowokacją ze strony Moskwy – o której informował m.in. „The Telegraph”, a wcześniej także dziennik „The Guardian”. Miałoby do niej dojść w ciągu najbliższych miesięcy – twierdziły media na przełomie czerwca i lipca tego roku. Nie tylko Polska, ale także inne kraje w Europie Północnej i Wschodniej są ponoć na celowniku Rosjan.
Na ostatniej – wtorkowej – sesji radni z Powiatu Sokólskiego zaapelowali do premiera Donalda Tuska „o pilne wzmocnienie systemu łączności GSM [jeden ze standardów telefonii komórkowej – przyp. red.] i zapewnienie niezawodnej łączności alarmowej na obszarze przygranicznym” – ustalił Onet. Nie chodzi im jednak wyłącznie o zagrożenie prowokacją – problemy w tym obszarze utrudniają im codzienne życie.
Podlasie. Powiat sokólski ma problemy z łącznością. „Z komunikacją jest bardzo źle”
Jak podał portal, członkowie rady, której przewodniczącym jest Krzysztof Krasiński, zwracali 26 sierpnia uwagę, iż problemy występujące w obszarze Global System for Mobile Communications mogą nieść dramatyczne skutki w sytuacjach kryzysowych. Chodzi m.in. o te, gdy wzywane są służby medyczne czy ratunkowe.
Samorząd przytaczał przykłady – w trakcie jednej z ostatnich akcji strażacy nie mogli się ze sobą skomunikować, co było dużym utrudnieniem. – Tak nie powinno być – podkreślił starosta Piotr Rećko.
Członek zarządu powiatu – Jerzy Białomyzy – powiedział, że „bezpieczeństwo mieszkańców powiatu sokólskiego zależy w dużej mierze od tego, czy będą w stanie skutecznie skomunikować”. – Niestety, na naszych terenach przygranicznych z komunikacją jest źle, nawet bardzo źle – wskazał.
Co ciekawe, z jego ustaleń wynika, że gdy mieszkańcy w potrzebie lub świadkowie jakiegoś zdarzenia wybierają ogólnopolski numer alarmowy, mogą zostać połączeni nawet z… białoruskim operatorem.
„Polski sygnał nie powinien być dostępny na Białorusi”
Na słowa te zareagował Rećko, który przyznał, że gdy sam chciał pewnego razu wezwać służby – przebywał wtedy na terenie Zubrzycy Wielkiej – jego połączenie z nr 112 przekierowane zostało do obcego kraju. – Polski sygnał nie powinien być dostępny na Białorusi, a przede wszystkim białoruski sygnał nie powinien docierać na nasze terytorium – podkreślił.
Jakie samorząd widzi rozwiązanie problemu? Według rady – można byłoby zwiększyć moc nadajników GSM na terytorium Rzeczypospolitej. Jeśli zaś chodzi o sygnał odbierany z Białorusi – domagają się jego ograniczenia.
Czytaj też:
Szef CIA w Moskwie. Czego Amerykanie nie chcieli przekazać przez telefon? Czytaj też:
Polskiego posła zaproszono na święto Ukrainy. Józefaciuk: Odmówiłem
