„Gazeta Wyborcza”, która nagłośniła zdarzenie, twierdzi, że do „molestowania dziewczynki miało dojść na przełomie lata i jesieni w 2025 r. – podczas roboczo-integracyjnego spotkania działaczy Okręgu PZW Opole w Biestrzenniku”.
Rzecznik praw dziecka Polskiego Związku wędkarskiego miał szczerą nadzieję, że nigdy nie będzie musiał interweniować. Stało się inaczej. – Telefon niestety zadzwonił – powiedział w komentarzu dla dziennika Jacek Kwieciński.
Opole. Skandal na imprezie PZW. Delegat usłyszał „zarzut wymuszenia innej czynności seksualnej”
W październiku ub.r. zarząd opolskiego PZW podjął uchwałę, która poskutkowała odsunięciem jednego z delegatów od jakichkolwiek kontaktów z dziećmi czy młodzieżą. Kilka miesięcy później sprawą zainteresowała się redakcja „GW”, z której ustaleń wynika, że dopiero po publikacji członek opuścił organizację.
Władze wydały następnie komunikat prasowy, w którym zapewniały, że „bezpieczeństwo dzieci i młodzieży jest dla nich priorytetem”. „dlatego deklarujemy pełną współpracę z organami ścigania w celu rzetelnego wyjaśnienia sytuacji” – podkreślono.
Parę miesięcy temu opolska prokuratura wszczęła śledztwo, które toczy się w kierunku „doprowadzenia ustalonej osoby pokrzywdzonej do poddania się innej czynności seksualnej”. Ofiarą ma być jedna z dziewczynek, która została już przesłuchana – tak, jak inni świadkowie. Po zebraniu materiału dowodowego podejrzany usłyszał „zarzutu wymuszenia innej czynności seksualnej za pomocą przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu” – podała „Wyborcza”, tłumacząc, że czyn(y), o które może chodzić, to m.in. „dotykanie miejsc intymnych czy zmuszenie do masturbacji”.
Jeśli mężczyzna okaże się sprawcą, może otrzymać karę w postaci od pół roku do ośmiu lat więzienia. Podczas rozmowy ze śledczymi były członek opolskiego oddziału PZW nie przyznał się do winy. Odmówił też składania wyjaśnień. – Wobec podejrzanego prokurator nie stosował środków zapobiegawczych – przekazał dziennikowi prok. Stanisław Bar, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej.
„Daj Boże, żeby to była ostatnia taka sprawa”
Kwieciński z PZW wskazał, że mężczyzna „nie był działaczem młodzieżowym”, lecz „przedstawicielem organów okręgowych władz”. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach doszło do kontaktu podejrzanego z nieletnią. Zarząd PZW nie chce podawać szczegółów, zasłaniając się „dobrem toczącego się postępowania wyjaśniającego oraz obowiązującymi przepisami o ochronie danych osobowych”.
Z ustaleń „GW” wynika, że stało się to na roboczo-integracyjnym spotkaniu, w którym brały udział osoby dorosłe (w tym prezesi PZW).
Przedstawiciele PZW – w tym rzecznik praw dziecka – mają nadzieję, że coś podobnego nigdy więcej się nie powtórzy. – To jest pierwsza taka sprawa i daj Boże ostatnia. Musimy zrobić wszystko, żeby to było transparentne. Kto krzywo spojrzy na dziecko w naszym stowarzyszeniu, utniemy mu głowę – podsumował twardo.
Czytaj też:
Burmistrz złowił wielkiego karpia. Ryba ledwo mieści się w kadrze Czytaj też:
Uzbrojony katecheta i ostre żarty z polityków! Ten jubileuszowy show wywoła burzę
