Były prezydent podkreślał, że sam święta traktuje bardzo tradycyjnie. - Zazwyczaj spędzam je w domu z rodziną. Dwa razy wybraliśmy się z żoną na Wielkanoc za granicę i to nie było to. Tam nie ma tej tradycji, tego stołu, tej atmosfery - mówił były prezydent. Dodał, że w jego odczuciu w polskich świętach jest coś nadzwyczajnego, metafizycznego, mistycznego i bardzo rodzinnego.
Odnosząc się do religijnego aspektu świąt Kwaśniewski stwierdził, że granica między religijnym a tradycyjnym ich przeżywaniem jest zamazana. - Polska jest niezwykła pod tym względem, że osoby bardzo religijne, mniej religijne i niewierzące są bardzo przywiązane do tradycji - podkreślił.
- Ja jestem agnostykiem, ale nie tylko respektuję świąteczną tradycję, lecz również się nią cieszę. Ona mnie wzbogaca. Jestem szczęśliwy, gdy mogę z rodziną przeżywać święta. Nie chcę jednak mówić o przeżyciach natury religijnej, bo byłbym nieuczciwy - stwierdził były prezydent. Zaznaczył również, że jego zdaniem często szacunek dla tradycji jest ważniejszy od samej wiary.
Aleksander Kwaśniewski mówił też o swojej pracy w fundacji Amicus Europea. - Jeszcze przed Świętami wybieram się w długą podróż. Będę rozmawiał o zmianach klimatycznych w stolicy Chile Santiago, potem w Miami, w Nowym Orleanie i w Waszyngtonie - wyliczał.
Były prezydent zdradził też, że organizatorzy konferencji w Chile, aby wynagrodzić uczestnikom święta spędzone poza domem, wcześniej zabiorą ich na Antarktydę. - I to jest niezwykle podniecająca wizja. Jak nie zamarznę i nie rozdrapią mnie niedźwiedzie polarne, to na pewno podzielę się wrażeniami po powrocie - obiecał.
Polityk zapewne żartował, bowiem niedźwiedzie polarne występują wyłącznie w Arktyce, a więc nie ma niebezpieczeństwa spotkania z nimi na półkuli południowej.
j/tvn 24