Będzie rada ds. pokrzywdzonych

Będzie rada ds. pokrzywdzonych

W przyszłym tygodniu minister sprawiedliwości Andrzej Czuma ma powołać Radę ds. Pokrzywdzonych - zapowiedział w piątek wiceminister Krzysztof Kwiatkowski na debacie o roli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości w zapewnieniu ochrony ofiarom przemocy.

Rada - złożona z prokuratorów, sędziów i przedstawicieli instytucji świadczących pomoc pokrzywdzonym - ma opiniować projekty nowych przepisów chroniących prawa ofiar przestępstw oraz inicjować służące temu kierunki nowych działań resortu. "Będziecie państwo współtwórcami naszych działań" - mówił Kwiatkowski do zgromadzonych w ministerstwie reprezentantów organizacji pozarządowych (NGO).

Minister Czuma oświadczył, że pomoc ofiarom przemocy w rodzinie uznał za priorytet swych działań, bo - jak wynika ze statystyk - choć przestępczość w Polsce ogólnie spada, to najmniejszą dynamikę ma ten spadek w odniesieniu do przestępstw przemocy w rodzinie.

"Niestety nierzadko zdarza się, że na sali sądowej adwokaci zadają świadkowi - ofierze przemocy domowej - agresywne pytania nie związane z istotą sprawy. Prokurator musi zawsze reagować w takich sytuacjach" - podkreślił Prokurator Krajowy Edward Zalewski. Zwrócił on uwagę, że naturalną funkcją prokuratury, jako organu państwa stojącego na straży praworządności, jest dbanie o dobro osób pokrzywdzonych.

Z ofiarami takiej przemocy pierwszy kontakt zwykle ma policja i to od jej funkcjonariuszy zależy najwięcej. "Cały czas się szkolimy, standardy postępowania w sprawach przemocy domowej wciąż są doskonalone, dostosowywane do potrzeb" - zapewniał Komendant Główny Policji Andrzej Matejuk.

Pomocą ma służyć "Niebieska karta", będąca policyjną notatką urzędową ze wskazaniem osób pokrzywdzonych i sprawcy przemocy. "Ta karta zawsze będzie dla policjanta +lampką ostrzegawczą+, by reagował odpowiednio" - mówił gen. Matejuk.

"Niebieska karta" budzi jednak obawy stowarzyszeń ochrony praw ojców - przedstawiciele jednego z nich pikietowali w piątek ministerstwo. "Rośnie liczba fałszywych oskarżeń mężczyzn o stosowanie przemocy wobec bliskich" - mówili przedstawiciele Stowarzyszenia na rzecz Równouprawnienia i Poszanowania Prawa.

Zdaniem Piotra Borkowskiego z tej organizacji, często zdarza się, że w rubrykę "osoba pokrzywdzona" w "niebieskiej karcie" policjant wpisuje tego, kto "jest bardziej przebiegły i wyrachowany i jako pierwszy zadzwoni na policję", a następnie nie sprawdza się, czy oskarżenia są zasadne.

Według szefa policji, sygnały o nieprawidłowym działaniu funkcjonariuszy badają powołani w zeszłym roku przy komendach wojewódzkich specjalni pełnomocnicy ds. ochrony praw człowieka.

Renata Durda, szefowa Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" podkreślała, że najtrudniej jest wyegzekwować autentyczny zakaz zbliżania się sprawcy do ofiary. Mówiła też, że sądy rzadko wymierzają kary pozbawienia wolności. "Wymiar sprawiedliwości jest nieżyczliwy dla ofiar domowej przemocy" - oceniła, wyrażając nadzieję na zmianę tej sytuacji.

Z ministerialnych statystyk wynika, że w 2008 r. sądy skazały za znęcanie się nad osobą najbliższą 15236 osób (rok wcześniej było to 16,8 tys.). 82 proc. wyroków wydano z warunkowym zawieszeniem ich wykonania. "Tu jest problem, bo takie kary często są bagatelizowane przez skazanych. Nie towarzyszą im bowiem żadne nałożone obowiązki - np. poddania się leczeniu, naprawienia szkody czy zakazu zbliżania się skazanego do swej ofiary" - uważa Marek Motuk, dyrektor ministerialnego departamentu wykonania orzeczeń sądowych i probacji.

Ma temu zaradzić m.in. ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy, na który pokrzywdzony mógłby zadzwonić i poinformować, że skazany za przemoc - obojętnie czy na karę więzienia w zawieszeniu, czy też odsiadujący wyrok w zakładzie karnym - nęka go: osobiście, telefonicznie lub listownie. Informacja o takim nękaniu trafiałaby natychmiast bezpośrednio do akt skazanego w więzieniu, albo powodowała odwieszenie kary wydanej w zawieszeniu.

"Byłby to sygnał dla ofiary: +nie jesteś sam+ i dla sprawcy: +zanim coś zrobisz, zastanów się+" - przekonywał wiceminister Kwiatkowski.

Inny pomysł to wprowadzenie do systemu prawnego osoby "opiekuna pokrzywdzonego" przemocą domową - jak działa to np. w krajach Beneluksu. Taki opiekun pomógłby napisać pismo do sądu, prokuratury, opieki społecznej, czy w razie potrzeby skontaktowałby z psychologiem. Na początek resort przeznaczył środki na kilku takich opiekunów w każdym województwie, w ramach dofinansowanego z UE programu "Sieć pomocy ofiarom przestępstw". Będą go realizować organizacje pozarządowe, które wygrają rozpisane przez resort konkursy.

pap, keb

 

Pitbul:  Krzysztof Kononowicz europosłem? Sprawdź! 

Czytaj także

 0

Czytaj także