PO, Lewica i PSL krytykują upublicznienie BBN

PO, Lewica i PSL krytykują upublicznienie BBN

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Politycy trzech partii: PO, PSL i Lewicy zgodnie skrytykowali upublicznienie analizy BBN w sprawie zamordowania polskiego geologa w Pakistanie. Innego zdania jest jedynie Pis, który uważa że BBN wypełnia jedynie ustawowe obowiązki. W analizie postawiono tezę, że polski geolog stał się ofiarą nieskutecznych działań rządu.
W analizie można przeczytać m.in., że Piotr Stańczak nie stał się ofiarą skutecznej taktyki zastosowanej przez porywaczy, ale ofiarą nieskutecznych działań rządu RP. Za brak skutecznej polityki dyplomatycznej i koordynacji działań analitycy BBN obarczają odpowiedzialnością szefa MSZ Radosława Sikorskiego.

Politycy Platformy są zaskoczeni oskarżeniem, że o śmieci Polaka zaważyły "nieskuteczne działania rządu". Wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak zastrzegł, że nie czytał raportu, ale takie wnioski nazwał "odważne i dość ryzykowne. "Dziwię się skąd taki pośpiech w publikowaniu tych ryzykownych tez. Nie chciałbym tego absolutnie kojarzyć z kampanią wyborczą do Parlamentu Europejskiego" - powiedział dziennikarzom. Wyraził także nadzieję, że twórcy raportu "starannie zadbali o to, aby odrzeć się z politycznego zapędu".

Z kolei Konstanty Miodowicz z PO, powiedział, iż jako wiceszef komisji ds. służb specjalnych miał okazję poznać sprawę okoliczności śmierci Piotra Stańczaka "w sposób bardzo szczegółowy, z udziałem dobrze poinformowanych, kompetentnych czynników. Mając to na uwadze muszę stwierdzić, że dzisiejszy tzw. raport BBN jest w swoich konkluzjach całkowicie fałszywy" - powiedział Miodowicz. I dodał, że "według wiedzy komisji ds. służb specjalnych polski rząd poprzez swoje agendy, urzędy i struktury, z udziałem partnerów zagranicznych uczynił wszystko co w jego mocy, by zapobiec tragedii" - dodał.

"To co dzisiaj się wydarzyło, to prowokacja na progu wyborów, która dezawuuje BBN, pozwala ocenić pracę osób zatrudnionych w tej instytucji jako nikczemną, polityczną, całkowicie amerytoryczną i otwiera pytanie o to, w jaki sposób prezydent nie chcąc przysporzyć uszczerbku autorytetowi dla sprawowanego przez siebie urzędu, powinien zareagować na tego rodzaju ekscesy, za które winę ponosi podległy mu urząd" - oświadczył Miodowicz.

Również Lewica krytykuje raport. Janusz Zemke, pracujący w speckomisji, ocenił raport jako niesprawiedliwy. "Nie ma podstaw do formułowania tezy, że za śmierć Polaka odpowiada rząd. MSZ i polskie służby podjęły wiele działań, finał był niestety finałem złym, ale to nie polski rząd przyczynił się do śmierci Polaka, tylko do tej śmierci przyczynili się terroryści" - powiedział poseł. Dodał również, że "nie można na tej samej płaszczyźnie stawiać rządu i terrorystów". Skrytykował również czas, w którym opublikowanoi raportu. "Jeśli mamy wybory za trzy dni i w tym momencie mamy taki atak niesprawiedliwy i niegodziwy, to to jest rzecz fatalna". Na miłość boską, trzeba w wyborach do europarlamentu robić inne rzeczy niż grać śmiercią Polaka" - oświadczył.

Raportu broni PiS. "Rząd jest od tego, żeby reprezentować Polaków poza granicami i udzielać pomocy naszym rodakom. Mieliśmy do czynienia z tragedią - to nie ulega wątpliwości. Czy rząd mógł zrobić więcej? To jest pytanie zasadnicze i rozumiem, że analiza BBN sprowadza się do tego, że były takie możliwości" - skomentował raport rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak. "Każde działania poprzedzające wybory mogą być w ten sposób oceniane. Ja jestem przeciwny takiej ocenie. BBN ma zadania, obowiązki ustawowe i jednym z tych podstawowych obowiązków jest aby analizować stan bezpieczeństwa naszego kraju. Nie rozumiem, jak można by wstrzymać pracę na czas wyborów" - podkreślił rzecznik. 

Jarosław Kaczyński nie chciał komentować raportu. Odparł krótko, że dowiedział się o nim od wrocławskich dziennikarzy i nie zapoznał się z nim jeszcze. Obiecał jednak, że "jak się z nim zapozna, to będzie mógł go ocenić".

A jak prezes Pis ocenia działania rządu w sprawie uwolnienia Polaka? "Nie potrafię ich ocenić, bo nie wiem jak one wyglądały. Jest jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę. Być może minister Sikorski powinien był pojechać do Pakistanu. Być może powinien tam nawet pojechać Donald Tusk, ale to jest wszystko kwestia dyskusyjna" - tłumaczył Kaczyński.

Inni politycy nie byli już tacy oszczędni w słowa, jak Jarosław Kaczyński. Poseł Kłopotek z PSL-u nie mógł się nadziwić, że taki raport w ogóle powstał. "Dziwię, że pan prezydent na coś takiego pozwolił" - podkreślił. W jego opinii "żenujące jest to, że BBN pozwala sobie grać na ludzkim cierpieniu, emocjach i nie uszanował tragedii rodziny". Ocenił, że jego zdaniem opublikowanie raportu wpisuje się w kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego, jaką prowadzi prezydent Lech Kaczyński.

Podkreślił również, że "należy bardzo ostrożnie ważyć takie oceny, sądy, iż można było coś więcej zrobić lub że była to czyjaś wina. Nawet gdy czasami wydaje się, iż można było zrobić więcej, to tak nie jest, a granie na ludzkim cierpieniu przez BBN w takim momencie jest niegodne głowy państwa" - oświadczył Kłopotek.

dk/pap

 3

Czytaj także