Wielki show królowej popu

Wielki show królowej popu

Dodano:   /  Zmieniono: 19
Fot. PAP/CTK / Źródło: PAP
Punktualnie o godz. 21.25 rozpoczął się dwugodzinny show Madonny. Gwiazda kilkakrotnie zmieniała kostiumy i styl utworów. Wzruszyły ją wzniesione białe serca, prezent od polskich fanów na 51. urodziny.
Zanim gwiazda pop pojawiła się na scenie, publiczność wielokrotnie i głośno skandowała jej imię, a na telebimach wyświetlano filmik z jej piosenkami w tle.

Rozpoczęła utworem "Candy SMS"  ubrana w czarny gorset i czarne długie kozaki. Towarzyszyła jej ubrana na czarno grupa tancerzy. W "Four minutes" widowni, zwłaszcza męskiej spodobały się tancerki, których górne części kostiumu imitowały nagie ciało. Madonna przebierała się kilkakrotnie za każdym razem dostosowując strój i entourage do charakteru wykonywanych utworów. Artystka wykonała też kilka utworów Michaela Jacksona z jego sobowtórem u boku.

"Urodziny są czasem przemyśleń" - powiedziała Madonna patrząc na trzymany przez jednego z widzów plakat z napisem: "Zmieniłaś moje życie". Fani zgotowali gwieździe pop prawdziwy prezent: tysiące białych serc falujących wokół sceny w trakcie wykonywania utworu "You Must Love Me".

"To najpiękniejszy prezent. Każdy koncert, każdy wasz uśmiech, to, że wykonuję pracę, którą kocham... Dziękuję wam za to. To wy zmieniliście moje życie - tak Madonna podziękowała za odśpiewanie "Happy birthday", i zaśpiewała piosenkę "You must love me". Fani w tym czasie trzymali serduszka z życzeniami dla gwiazdy i deklaracjami miłości. Na jednym z nich ktoś napisał: "Zaadoptuj mnie".

Maciej Mazur, założyciel strony internetowej "MadonnaNewEra.com" powiedział: "Akcja się udała. Madonna powiedziała, że to najlepszy urodzinowy prezent, jaki dostała".

"Madonna jest wielka, ale wcale nie trzeba być pod sceną. Ona kocha wszystkich fanów, nawet tych, których nie stać na bilet - powiedziała Ola, która obserwowała koncert przez lornetkę.

Około 23.20 koncert się zakończył. Nie było bisów, wokalistka wykonała tylko zaplanowane utwory.

Według szacunków przedstawicieli miasta, na koncercie Madonny - pierwszym w Polsce - może być ok. 80 tys. osób, w tym kilkanaście tysięcy z zagranicy.

Zanim gwiazda pojawiła się na scenie dla zgromadzonych pod nią dziesiątek  tysięcy fanów zagrał DJ Paul Oakenfold, który zremiksował najsławniejsze utwory klubowe, m.in. "Don't Stop The Music" Rihanny, utwory Eurytmics, w końcu przeszedł do miksów utworów samej Madonny. Muzyka porwała fanów piosenkarki, którzy zaczęli rytmicznie się poruszać i tańczyć. Piosenkom towarzyszyły intrygujące wizualizacje na telebimach.

Widzów zaczęto wpuszczać na płytę lotniska ok. 17.20. Wcześniej jednak weszli na nią szczęśliwcy, którzy wygrali bilety w konkursie Allegro.pl; przeszli oni przez bramki ochrony po godz. 16 i mieli okazję usłyszeć próbę dźwiękową Madonny, która przybyła na miejsce przed 16.00. Przyjechała kolumną samochodów z przyciemnionymi szybami. Z hotelu Intercontinental wyruszyła około godziny 15.20.

Niektórzy czekali na koncert już od rana. "Pierwsze były osoby, które czekały tutaj od 5 rano" - poinformował pracownik ochrony.

"Do Warszawy przyjechaliśmy w nocy, żeby jak najszybciej znaleźć się koło lotniska. Rozbiliśmy tu coś na kształt obozowiska. Ale było warto - wejdziemy jako jedni z pierwszych" - chwaliła się grupa fanów ze Gdańska.

Wśród napływających widzów krążyli sprzedający bilety za około 200 zł.

Wśród przybyłych na koncert było 400 osób z 21 miast, które w ramach akcji "Pospolite Ruszenie", zorganizowanej przez portal TopBilety, próbowały pobić rekord fanów Metalliki - zgromadzenie i przewiezienie na koncert największej liczby fanów - 1400. "Niestety nie udało się, ponieważ wiele osób w ostatniej chwili nie opłaciło swoich rezerwacji i przejazdy z niektórych miast zostały odwołane" - powiedział organizator akcji.

Na wejście oczekiwało też wielu obcokrajowców, którzy spędzając urlop w naszym kraju skorzystali z okazji usłyszenia i zobaczenia na żywo "królowej popu".

Wbrew zapowiedziom, protesty przeciwko koncertowi okazały się mizerne. O godz. 18.10 na Bemowie protestowało pięć starszych osób, określających się jako przedstawiciele Ruchu Suwerenności Narodu Polskiego. Demonstrujący przynieśli ze sobą flagę Polski, obraz Czarnej Madonny oraz baner z hasłem: "Wybór prosty: albo cywilizacja życia, albo szambo".

Protest nie zakończył się jednak o 23. - a do tej godziny manifestanci mieli zgodę. Tłum zaczął z coraz większym zaangażowaniem uczestniczyć w dyskusji. Musiała ingerować policja i uspokoić kilka zbyt aktywnych osób. Protest stanowił swoistą atrakcję dla licznych przechodniów, którzy włączali się w polemiki. "Każdy ma wolny wybór. Może wybrać tę pseudo - madonnę lub prawdziwą Madonnę" - mówili protestujący. Ostatecznie kilkanaście minut po 23. zakończyli protest.

pap, em

 19

Czytaj także