Lech Kaczyński dyskryminował podwładnych

Lech Kaczyński dyskryminował podwładnych

Dodano:   /  Zmieniono: 6
fot. A. Jagielak WPROST
Były burmistrz Wawra Dariusz Godlewski i jego zastępca Piotr Zygarski byli dyskryminowani przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego - uznał we wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie. Zasądził na rzecz Godlewskiego i Zygarskiego od Urzędu Miasta St. Warszawy odpowiednio 131 i 127 tys. zł. odszkodowania. Jednocześnie uznał, że nie doszło do mobbingu.

Sąd uznał, że dyskryminacją było uniemożliwienie korzystania im z samochodu służbowego, nieprzyznanie ryczałtu, brak dostępu do szkoleń oraz niezapraszanie na spotkania. Sąd zaznaczył, że Godlewski i Zygarski byli traktowani gorzej niż burmistrzowie innych dzielnic.

Jak podkreślił sąd, zgodnie z kodeksem pracy, pracownicy powinni być równo traktowani przy nawiązywaniu, rozwiązywaniu stosunku pracy czy dostępie do szkoleń. Sąd zaznaczył, że wedle pełnomocników ówczesnych władz miasta, stosunek Lecha Kaczyńskiego do burmistrza i wiceburmistrza Wawra wynikał z braku zaufania, ale - według sądu - takie tłumaczenie jest niewystarczające.

Godlewski i Zygarski podkreślali, że kryterium dyskryminacji były ich przekonania polityczne, brak przynależności do formacji, do której należał były prezydent Warszawy. (Godlewski startował z Forum Samorządowego, a Zygarski - z listy Samoobrony - PAP). Sąd uznał, że ograniczenie kompetencji burmistrzów i pozbawienie ich świadczeń spełniało znamiona dyskryminacji.

Jednocześnie według sądu nie doszło do mobbingu, gdyż brak było w działaniach ówczesnego prezydenta stolicy "elementu zastraszenia i lęku", nie spowodowały one także "spadku przydatności zawodowej" Godlewskiego i Zygarskiego. Sąd zaznaczył, że żaden z nich nie był ośmieszany czy poniżany.

Sąd uznał też, że publikacje prasowe o sytuacji w Wawrze nie były - jak twierdzili oni przed sądem - inspirowane przez Urząd Miasta Stołecznego Warszawy. Sąd oddalił też powództwo przeciwko Miastu Stołecznemu Warszawa w zakresie przeprosin. Uznał, że Ratusz nie musi przepraszać samorządowców, czego się domagali.

W 2003 roku Dariusz Godlewski i Piotr Zygarski zostali wybrani odpowiednio na burmistrza i wiceburmistrza warszawskiego Wawra. Lech Kaczyński, ówczesny prezydent Warszawy, nie uznał ich nominacji i powołał w Wawrze swojego pełnomocnika. Godlewski i Zygarski poczuli się szykanowani - twierdzą, że utrudniano im wypełnianie obowiązków, obniżono uposażenia, nie otrzymali nagród itp.

Godlewski domagał się 10 mln zł, a Zygarski blisko 5 mln zł. Godlewski twierdził, że gdyby nie sprawowanie przez niego urzędu, a potem postępowanie prokuratury w sprawie niegospodarności, zakończone w ubiegłym roku - mógłby objąć rozmaite eksponowane funkcje, np. zostać prezesem spółki Skarbu Państwa. Sprawowanie funkcji burmistrza - jak mówił - "cofnęło go w karierze zawodowej co najmniej o dziesięciolecie". Zygarski utrzymywał, że mógłby wystartować w wyborach na prezydenta Warszawy.

 

Reprezentujący Urząd Miasta jeden z pełnomocników Rafał Cieślicki powiedział, że wystąpi o uzasadnienie wyroku. Dopiero po jego analizie będzie rozważał ewentualne odwołanie się.

W 2008 r. sąd zrezygnował z wzywania prezydenta Lecha Kaczyńskiego na świadka w tym procesie - czego żądali powodowie. "Jeśli pan prezydent nie chce się stawić, ten dowód przeprowadzony być nie może" - tak sędzia Artur Fryc uzasadniał wtedy rezygnację z dalszych prób wzywania głowy państwa. Sędzia przyznał, że byłby to bardzo istotny świadek, ale podkreślił, że "nie jest możliwe przymuszenie pana prezydenta do stawiennictwa ani ukaranie go grzywną za niestawiennictwo".

Żaden przepis prawa nie reguluje tak wyjątkowej sytuacji, jak zeznania prezydenta RP w roli świadka. Nie podlega on bowiem rygorom takim, jak każdy inny obywatel, który - wezwany przed sąd - musi się stawić. Od woli prezydenta zależy stawiennictwo, jak i jego forma - np. może on zaprosić sąd do swej siedziby.

PAP, mm


 6
  • Kinga   IP
    A może tak pozwać Tuska za dyskryminację Mariusza Kamińskiego z CBA i niech sądy będą tak samo obiektywne jak w sprawie tych burmistrzów z Wawra.
    • sęk   IP
      To znakomite posunięcie.Wszyscy którym odmówiono awansu,podwyżki itd.kierować sprawy do sądów.Zarobicie krocie.To się należy każdemu jak psu zupa.Tym pewniej jeżeli szef będzie z PiS-u.
      • skrzat   IP
        Pazernosc komusza zezwierzecenia nie zna granic przyzwoitosci. Takie macie sadawnictwo na jakie sobie
        zasluzyliscie drodzy rodacy. Bedziecie placili odszkodowania swoimi podatkami. Utrzymywali ze swojej
        ciezkiej pracy rabusiow Waszej Ojczyzny a mojej Polski
        Kochanej. Glosujcie znowu dalej na swoich ciemiezcow
        az laskami na dziady pojdziecie, niektorzy dziadami juz sa. Na garnuszku zupki i chleba po roznych przytulkach
        oczekujac swojego rychlego odejscia do nieba.
        • Stif   IP
          Obserwacja \"prowadzenia\" wewnętrznej polityki w PIS-ie pokazuje, że kto jak kto, ale Jarosław Kaczyński wie, jak trzymać własnych ludzi za przysłowiową \"mordę\"... Jest w tym temacie MISTRZEM... Jest w tym lepszy od swego wzorca...ze \"zwierzęcego folwarku...
          • yu   IP
            to jest konsekwencja studiowania dziel lenina i wprowadzania ich w zycie

            Czytaj także