Wszyscy albo nikt

Dodano:   /  Zmieniono: 
Szczecińscy stoczniowcy żądają pracy dla wszystkich 6 tys. pracowników holdingu. Nie godzą się na propozycję zatrudnienia 700 osób przy produkcji statków.
Kilka tysięcy pracowników Stoczni Szczecińskiej zebrało się o godzinie siódmej rano przy rampie rozładunkowej na terenie zakładu na kolejnym wiecu.
Do zebranych wyszli m.in. przedstawiciele Komitetu Protestacyjnego i Andrzej Stachura -  prezes należącej do holdingu spółki ASS, na bazie której ma być utworzona nowa firma w miejsce likwidowanej Stoczni Szczecińskiej SA. Zapowiedział, że obecnie ASS jest w stanie zatrudnić 700 osób do prac wykończeniowych przy budowanych statkach.

"Albo wszyscy, albo nikt", brzmiała odpowiedź przewodniczącego komitetu Janusza Gajka.

Arnold Siwy, członek komitetu ekspertów, w skład którego wchodzą m.in. ekonomiści Uniwersytetu Szczecińskiego powiedział stoczniowcom, że zdaniem ekspertów firma ASS bądź inna spółka, która zajmie się produkcją statków w miejsce upadłej stoczni, powinna być "zaopatrzona w cały majątek Porty Holding". Dotychczasowe plany ratowania firmy mówiły o wydzierżawieniu, a nie przekazaniu na własność majątku holdingu.

Odpowiedzią Gajka było odczytanie listy trzynastu nazwisk osób z  byłego kierownictwa holdingu i spółek zależnych, których stoczniowcy obarczają winą za doprowadzenie firmy do upadku i  domagają się wyciągnięcia wobec nich konsekwencji prawnych. Znajdują się na niej nazwiska m.in. byłego prezesa i wiceprezesów holdingu, zatrzymanych w niedzielę przez policję na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu. Wątpliwości prokuratury budzą umowy kupna-sprzedaży zawierane przez holding z innym podmiotem gospodarczym oraz udzielane przezeń pożyczki.

Delegacja pracowników likwidowanej Fabryki Kabli w Ożarowie, która przyjechała do stoczniowców, zapowiedziała demonstrację w piątek przed gmachem kancelarii premiera w Warszawie. Gajek natomiast zapowiedział spotkanie przedstawicieli likwidowanych zakładów z całej Polski w sobotę.

Wiece w stoczni zgodnie z apelem przewodniczącego Komitetu Protestacyjnego mają się odbywać codziennie o siódmej rano do czasu ostatecznego rozwiązania sytuacji zakładu. W ten sposób stoczniowcy chcą wywrzeć presję, by uzyskać - ich zdaniem - korzystne rozwiązania.

Do tej pory do Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego wpłynęły wnioski o ogłoszenie upadłości siedmiu spółek z trzydziestu wchodzących w skład holdingu. Sąd oddalił wniosek jednej z nich - spółki Porta Elektra. Ogłoszenie upadłości jest konieczne, aby pracownicy mogli otrzymać wypłatę zaległych wynagrodzeń z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Holding utracił płynność finansową w październiku ubiegłego roku. Od marca nie pracuje około sześciu tysięcy stoczniowców, którzy nie otrzymywali do tej pory zaległych wypłat, poza zaliczkami a konto czerwcowych poborów.

em, pap

Czytaj też: Zarząd stoczni pod kluczem