Spór wokół kliniki w Warszawie. Ekspert: Dowody mogą być fabrykowane

Spór wokół kliniki w Warszawie. Ekspert: Dowody mogą być fabrykowane

Dodano: 
Strajk w Warszawie ws. Volta-Med
Strajk w Warszawie ws. Volta-Med Źródło: Newspix.pl / SIPAUSA/NEWSPIX.PL/Facebook/Tomasz Majewski
Mieszkańcy Warszawy od kilku miesięcy protestują w sprawie działania kliniki metadonowej oraz zachowania samych pacjentów. O co dokładnie chodzi?

Na warszawskim Mokotowie działa klinika metadonowa Volta-Med, w której leczy się ponad 400 osób zmagających się z uzależnieniem. W ramach terapii pacjenci dostają określone dawki metadonu, czyli substancji, która ma uśmierzać tzw. głód heroinowy. Od dwóch miesięcy pojawia się sporo kontrowersji związanych z ośrodkiem.

Dowody są fabrykowane?

– Byłem ich największym krytykiem i samego modelu leczenia. Jednak teraz, gdy wdrażany jest program naprawczy, wspieram jego realizację – mówił w rozmowie z „Faktem” Jacek Charmast, który pomaga osobom z uzależnieniem, jeden z założycieli Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej i prezes Stowarzyszenia Jump '93.

W Polsce około 3 tys. osób ma korzystać z tego typu leczenia, a ponad 50 proc. z nich korzysta z terapii substytucyjnej prowadzonej w Warszawie. – To ta nierównowaga tworzy takie dramaty, jak na Mokotowie – ocenił Charmast.

Uważa jednak, że reakcje mieszkańców są wyolbrzymione. – Poprosiłem policję o dane za trzy ostatnie miesiące. W tym czasie nie było ani jednej interwencji w związku z narkotykami na tym terenie. Mówimy jedynie o jakichś drobnych rzeczach, które być może państwo będąc w desperacji sami fabrykują – uznał.

Charmast zwrócił też uwagę, że leczenie pozytywnie wpływa na stan pacjentów. –Tutaj są ludzie, którzy mają po 60, po 70 lat. Nie ma wątpliwości, że metadon wydłuża życie (...). Poza tym osoba, która zostaje na ulicy w czynnej narkomanii, popełnia około 10 przestępstw dziennie i jest największym zagrożeniem. Natomiast będąc w programie, to wszystko się zmienia. A zlikwidowanie tego programu przy ul. Czerskiej na Mokotowie oznacza 400 osób na ulicy – stwierdził.

Dlaczego protestują?

Mieszkańcy Sielc, obszaru należącego do Mokotowa organizowali protesty związane z działalnością ośrodka. Według nich pacjenci mają sprzedawać sobie metadon, a na ulicy mają zalegać strzykawki. Między pacjentami ma też dochodzić do bójek.

– Widziałem na własne oczy, jak przelewano metadon z jednej buteleczki do drugiej. Widziałem też trzech mężczyzn w altanie śmietnikowej, dwóch z nich trzymało strzykawkę – przekazał w rozmowie z „Faktem” Karol, jeden z mieszkańców. W związku z ostatnimi wydarzeniami, do których miało dochodzić w pobliżu ośrodka, mieszkańcy żądają, aby został zamknięty. W sieci pojawiły się zdjęcia z organizowanych protestów.

facebook

Uruchomiono specjalną stronę internetową poświęconą ich działaniom. Wyjaśniono również, że sprzeciw dotyczy przede wszystkim organizacji świadczeń przez firmę Volta Medica, „wydawaniu metadonu na wynos w skali, która generuje handel poza placówką”, a także lokalizacji.

„Gdy pacjenci nagabują przechodniów, zastraszają ich prosząc o pieniądze, oddają mocz i kał na pobliskich podwórkach i klatkach schodowych, zostawiają po sobie porzucone strzykawki z igłami, często zakrwawione, które stanowią zagrożenie dla ludzi i zwierząt – tego nikt rozsądny popierać nie może” – wyjaśniono. Mieszkańcy zaznaczają również, że chcą, „aby pacjenci byli leczeni w miejscu bezpiecznym dla nich – i dla mieszkańców”. Jak dodano, „Czerska 18 takim miejscem nie jest i nigdy nie będzie”, szczególnie z powodu szkół, które znajdują się w pobliżu.

Czytaj też:
Zarzuty za udział w brutalnym zdarzeniu. W sprawę jest zamieszany 26-latek z Bystrzycy Kłodzkiej
Czytaj też:
Spektakularna akcja policji w Puławach. Były członek gangu mokotowskiego złapany

Opracowała:
Źródło: Fakt