Żona gen. Błasika: tacy, jak Edmund Klich, żerują na śmierci mojego męża

Żona gen. Błasika: tacy, jak Edmund Klich, żerują na śmierci mojego męża

Dodano:   /  Zmieniono: 3
fot. PIOTR MOLECKI / Newspix.pl Źródło: Newspix.pl
- Tak zwani eksperci lotniczy, od samego początku - tak jak Edmund Klich - broniący stanowiska Rosjan, to ludzie, którzy wręcz żerują na śmierci mojego męża. To żałosne i żenujące - powiedziała Ewa Błasik w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".
Żona zmarłego generała Andrzeja Błasika skomentowała w rozmowie z „ND" informacje prokuratury o braku jednoznacznych dowodów na jego obecność w kokpicie Tu-154.

Uważa, że potwierdzenie, że generała Błasika nie było w kokpicie samolotu to „wielkie zwycięstwo prawdy". - Od początku byłam o nią spokojna, bo znam mojego męża i tak jak całe uczciwe polskie i nie tylko polskie lotnictwo nigdy nie pogodziłam się z kłamliwymi zarzutami pod jego adresem - powiedziała. - Był oazą spokoju, jak ojciec dbał o swoich lotników, więc nie mógł zachowywać się tak, jak nam wmawiano – dodała.


Ewa Błasik potępiła także postępowanie ekspertów, którzy wraz z Rosjanami ustalili, że gen. Błasik znajdował się w kokpicie. - To żałosne i żenujące, że twierdzą, iż mąż nadzorował załogę, on przecież odpowiadał za całe lotnictwo, miał pod sobą tysiące ludzi. Z satysfakcją przysłuchuję się głupocie tych "ekspertów" – powiedziała. - Czas najwyższy, żeby odpowiednie służby zainteresowały się tymi wszystkimi tzw. ekspertami lotniczymi, którzy od samego początku - tak jak Edmund Klich - bronią stanowiska Rosjan – dodała.

Prokuratura wojskowa ujawniła efekty wielomiesięcznych prac biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna z Krakowa. Eksperci nie przypisali w nich gen. Andrzejowi Błasikowi żadnej z zarejestrowanych wypowiedzi z kokpitu Tu-154M. Śledczy stwierdzili, że prokuratura nie dysponuje opinią jednoznacznie wskazującą na to, że dowódca Sił Powietrznych był obecny w kabinie samolotu, który w kwietniu 2010 r. rozbił się pod Smoleńskiem.

eb, Nasz Dziennik

 3

Czytaj także