Wynika to ze zmodyfikowanego w październiku stanowiska negocjacyjnego Polski w rolnictwie, przedstawionego niedawno Unii.
Mimo oporu PSL i Ministerstwa Rolnictwa, w zapisie o możliwości "przejściowego stosowania selektywnej ochrony celnej w polskim imporcie z UE niektórych towarów" słowa "ochrona celna" zastąpiono bardziej dyplomatyczną "ochroną rynku".
Dyplomaci unijni powitali tę zamianę z zadowoleniem, widząc w niej przejaw realizmu polskiego rządu. Pomysł utrzymania ceł został wcześniej kilkakrotnie publicznie odrzucony przez przedstawicieli Unii z komisarzem ds. rolnictwa Franzem Fischlerem i szefową unijnej Rady ministrów rolnictwa Mariann Fischer Boel.
Argumentowali oni, że byłoby to sprzeczne z zasadami jednolitego rynku. W prywatnych rozmowach unijni dyplomaci twierdzili, że w takim razie Polska sama wykluczałaby się ze wspólnej polityki rolnej, a więc i pozbawiałaby się wszelkich dotacji rolnych.
Natomiast źródła unijne nie wykluczają możliwości zastosowania przez Polskę czy inne nowe państwo przejściowych ograniczeń w imporcie, polegających na przykład na wstrzymaniu wydawania koncesji na import po przekroczeniu progu alarmowego, grożącego zaburzeniami na polskim rynku zbóż czy innych towarów.
Umożliwi to ogólna tzw. ekonomiczna klauzula ochronna, zaproponowana przez Komisję Europejską. Jednak można ją będzie zastosować w wypadku oczywistych dowodów, że import już spowodował poważne perturbacje lub grozi nimi.
les, pap