"Znieczulica społeczna nie jest w Polsce nowością"

"Znieczulica społeczna nie jest w Polsce nowością"

Beata Z. jest podejrzana o zamordowanie swoich dzieci (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Jeśli miały miejsce jakiekolwiek zaniedbania, ja o nich głośno powiem. Zarówno osoby, które dopełniły się nierzetelności, jak organy nadzorcze, czy opinia publiczna – wszyscy zostaną poinformowani. Ale najpierw zbadajmy sprawę dokładnie, bo łatwo jest rzucić kamieniem, a później ciężko jest go zdjąć, bo to już nie jest atrakcyjne - stwierdził na antenie TVP Info Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak odnosząc się do sprawy Beaty Z., kobiety z Hipolitowa, która jest podejrzana o zabicie kilkorga swoich nowo narodzonych dzieci.
- Badam akta sądowe sprawy matki z Hipolitowa podejrzanej o zabójstwo swoich dzieci, a wczoraj moi pracownicy zbierali dokumentację - powiedział rzecznik. - Będziemy dokładnie analizować, punkt po punkcie relacje między służbami. Będziemy porównywać je także do tego, co do sprawy wnieśli ludzi, którzy sami się do nas zgłaszają. Jeśli zaniedbania jakiekolwiek miały miejsce, ja o nich głośno powiem - zapewnił Michalak.

W opinii Rzecznika Praw Dziecka trzeba wyciągnąć wnioski i dyscyplinarne, i karne. - Ja staram się w każdej takiej sprawie widzieć także szerszy kontekst, ogólne tło, czy aby gdzieś w systemie nie mamy jakiegoś problemu, który powinien zostać rozwiązany. Być może należy zwrócić uwagę na kompetencje osób realizujących poszczególne zadania, na to, jak bardzo są „obłożeni” sprawami, które podejmują - tłumaczył.

- Znieczulica społeczna nie jest w Polsce nowością. Na przestrzeni dziesięcioleci byliśmy dotknięci zjawiskiem nie reagowania na to, co dzieje się za ścianą, nie interesowania się sąsiadami, bo to jest „w złym tonie”. Uważano, że rodzina jest tak święta, że nie można w nią wkraczać i pytać, co się dzieje. A tak nie powinno być - mówił Michalak.

Rzecznik Praw Dziecka przytoczył przykład kobiety z Zielonej Góry, która zareagowała na sytuację, w której krzywdzono dziecko. "Rzucono się na nią, bo >wtrąca się w nie swoje sprawy<.  Ja bym jej medal dał za to, że miała odwagę podejść, zwrócić uwagę, a później jeszcze zadzwonić na policję, gdy reakcja na jej interwencję w obronie dziecka nie była właściwa. Takich ludzi premiujmy, pokazujmy dobre zachowania. Jeśli nie będziemy chronić dzieci – one pozostaną same sobie - przekonywał Michalak.

ja, TVP Info

Czytaj także

 1
  • bez-nazwy   IP
    Teraz wszyscy widzą tragedię, bo ona jest faktem. Ale zanim do niej doszło kobieta jako wdowa na wsi lekkiego życia nie miała. W polu jako samotna wielkiego dochodu nie wypracowała, za to w GOPS wyliczyli jej taki dochód z pola, że nawet zasiłek rodzinny na dzieci jej się nie należał. Nie jestem zwolenniczkom ani aborcji ani zabijania dzieci, ale do tej tragedii doszło chyba tylko przez wredne prawo i znieczulice i wysokie ego pracowników opieki społecznej.