Jak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Oulu, brak stałego rytmu snu może znacząco zwiększać ryzyko chorób sercowo-naczyniowych.
Naukowcy obserwowali tysiące osób przez ponad dekadę. Zauważyli, że osoby, które chodziły spać o bardzo różnych porach – szczególnie jeśli spały krócej niż osiem godzin – były narażone na około dwukrotnie wyższe ryzyko zawału serca czy udaru mózgu.
Co istotne, większe znaczenie miał brak regularnego zasypiania niż godziny, w których badane osoby się budziły.
Godzina snu ważniejsza niż sądzisz
Jak się okazuje, to właśnie zmienność pory chodzenia spać może być kluczowym czynnikiem ryzyka. Osoby, które zasypiały o różnych porach, a ich sen był krótki, częściej doświadczały poważnych problemów zdrowotnych.
– Poprzednie badania wykazały związek między nieregularnym rytmem snu a ryzykiem problemów ze zdrowiem serca, ale po raz pierwszy osobno przyjrzeliśmy się zmienności pory pójścia spać, pobudki i połowy fazy snu – oraz ich niezależnym powiązaniom z poważnymi zdarzeniami sercowymi – mówi Laura Nauha, badaczka z Uniwersytetu w Oulu, cytowana przez portal sciencedaily.com.
Szczegóły badania
W badaniu wzięło udział 3231 osób urodzonych w 1966 roku w północnej Finlandii. Ich aktywność przez tydzień monitorowano za pomocą specjalnych urządzeń śledzących sen. Rejestrowały one między innymi czas spędzony w łóżku czy rytm snu.
Następnie przez 10 lat analizowano stan zdrowia uczestników badania. W tym celu skorzystano z danych systemu opieki zdrowotnej. – Nasze odkrycie wskazuje na to, że regularne chodzenie spać może mieć istotne znaczenie dla zdrowia serca – zaznacza Nauha. – Utrzymywanie regularnego harmonogramu snu to jeden z czynników, na który większość z nas ma wpływ – podsumowuje naukowczyni.
Czytaj też:
Ten prosty ruch może wydłużyć życie. Ekspertka podpowiadaCzytaj też:
Zamiast kawy pij ten koktajl. Wspiera pamięć i koncentrację przed maturą
