Konkurs o Lotto. Gra o miliony

Konkurs o Lotto. Gra o miliony

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Wojciech Szpil na Gali i Balu Mistrzów Sportu, Warszawa, styczeń 2014 r. (fot. ilustracja tygodnika Wprost)
Rozpoczął się konkurs na stanowisko prezesa Totalizatora Sportowego. To dobra okazja, żeby wyjaśnić kontrowersyjne wydatki reklamowe w tej spółce.

Czy na pewno część wydatków reklamowych na Lotto jest wydawana racjonalnie i zasadnie? Jednym z beneficjentów kasy na reklamę była spółka AP Brands. To firma Agaty Krysiak i cypryjskiej spółki Fenario Investments Limited. Fenario należy do Marcina Krysiaka, męża pani Agaty. Można powiedzieć, rodzinny biznes. Bo na rzecz spółki działa też brat Marcina – Juliusz. Pomaga przy zarządzie.

Główną jej działalnością jest biznes w branży bieliźniarskiej. Ale oprócz handlu ekskluzywnymi majtkami i biustonoszami dostawała lukratywne kontrakty reklamowe z Totalizatora Sportowego. Spółce powinno się wieść doskonale. Ze sprawozdań finansowych za lata 2011 i 2012 wynika, że przychody sięgały 10-12 mln zł. Ale mimo tak znacznych przychodów firma kulała finansowo. Za 2011 r. odnotowała stratę ponad 500 tys. zł. W sprawozdaniu rocznym prezes AP Brands wytłumaczyła to dużymi wydatkami na rozkręcenie firmy. Rok później spółka była już na małym plusie – niecałe 300 tys. zł. Zważywszy na wielomilionowe przychody, niewiele. Gdzie się podziała reszta? Czy została wystransferowana na Cypr? 

W pewnym sensie rodzina Krysiaków była związana z Totalizatorem Sportowym od dawna. Brat Marcina Krysiaka, Juliusz, był od 2007 r. prezesem jednej ze spółek zajmujących się reklamą. Za jej pośrednictwem były realizowane kampanie Totalizatora Sportowego, które zlecał dom mediowy ZenithOptimedia. W 2009 r. spółka ta otrzymała zlecenie na kampanię Totalizatora o wartości ponad 2 mln 200 tys. zł. W dniu, w którym przyszło zlecenie, Juliusz Krysiak (wraz z członkiem zarządu Hubertem Wąsielem) „przekazał” je do innej mało znanej spółki, zajmującej się handlem środkami farmaceutycznymi i materiałami medycznymi. Jako że nie była ona w stanie wykonać zamówienia, Krysiak i Wąsiel wskazali kolejnego podwykonawcę, który za zrealizowanie kampanii wziął 300 tys. zł. Prowizja, czyli zarobek w wysokości 1 mln 800 zł, został w spółce handlującej medykamentami. I wyniósł 600 proc.! W efekcie Krysiak i Wąsiel zostali oskarżeni o działanie na szkodę własnej spółki, którą kierowali.

Więcej o kulisach konkursu na stanowisko prezesa Totalizatora Sportowego, w najnowszym tygodniku „Wprost”, który będzie już dostępny w niedzielę od godziny 20:00  w formacie e-wydania.



+
 5

Czytaj także