Jak się tuszuje aferę

Jak się tuszuje aferę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Część polityków oraz sprzyjający im komentatorzy próbowali w ostatnich dniach zdyskredytować „Wprost” za ujawnienie sprawy nielegalnych podsłuchów. Pokazujemy, jakimi kłamstwami posługują się ci, którzy próbują ukręcić łeb najgłośniejszej polskiej aferze ostatnich lat.

KŁAMSTWO PIERWSZE: „WPROST” TRZYMA Z SZANTAŻYSTAMI

Za publikacjami „Wprost” stoją osoby powiązane z rosyjskimi kręgami biznesowymi. Uderzenie w rząd miało na celu osłabienie ministra, który bronił polskich interesów energetycznych – sugerował w trakcie czwartkowego wystąpienia premier Tusk. Tymczasem „Wprost” nigdy nie trzymał z szantażystami. Od samego początku uważaliśmy, że podsłuchiwanie najważniejszych polityków w państwie to patologia. I to niemała: nagrywanie dotyczyło kilkudziesięciu osób, trwało co najmniej kilkanaście miesięcy, a ostatnie rozmowy rejestrowano jeszcze w czerwcu tego roku. Wszystko wskazuje, że gdyby nie nasza publikacja, trwałoby do dziś. To zatem „Wprost” przerwał przestępcze działania szantażystów i uniemożliwił im grę taśmami. Nie tylko nie współdziałamy więc z przestępcami, ale sparaliżowaliśmy ich działania. Nie wiemy, dlaczego inne redakcje, które podobno miały nagrania, nie opublikowały tych materiałów ani nie powiadomiły opinii publicznej o ich istnieniu. Te pytania pewnie należałoby zadać przedstawicielom tych redakcji.

Więcej możesz przeczytać w 27/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także