Jak wynika z oficjalnego komunikatu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego urzędnicy Agencji Mienia Wojskowego sprzedając rakiety przeciwlotnicze "Strzała-2M" mogli złamać prawo. Tomasz Siemoniak twierdzi, że wcześniej służby nie "sygnalizowały nieprawidłowości".
- ABW w ramach swoich kompetencji, to jest m.in opiniowania zezwolenia indywidualnego na transfer wewnątrzunijny przenośnych, przeciwlotniczych zestawów rakietowych zwróciła uwagę na możliwość zaistnienia nieprawidłowości. Według przepisów dotyczących międzynarodowego obrotu uzbrojeniem, które wiąże się z najwyższym ryzykiem zmiany deklarowanego końcowego użytkownika, może się on odbywać tylko i wyłącznie między podmiotami rządowymi lub podmiotami posiadającymi gwarancje rządowe. Na podstawie kontroli oraz współpracy z innymi resortami uznaliśmy, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa. Dlatego ABW przesłała negatywną opinię do Ministerstwa Gospodarki oraz złożyła do prokuratury wniosek o wszczęcie śledztwa - informuje w oświadczeniu rzecznik ABW Maciej Karczyński.
Agencja poinformowała wojskową prokuraturę w Poznaniu. Uznano jednak, że żaden z żołnierzy nie popełnił w tej sprawie przestępstwa. Materiały z ABW przekazano zatem do prokuratury na warszawskim Śródmieściu. Później do prokuratury na Ochocie, gdzie Agencja Mienia Wojskowego ma swoją siedzibę.
- Prokurator ocenia zgromadzone materiały, w najbliższych dniach zapadnie decyzja czy śledztwo zostanie wszczęte - informuje rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej, Przemysław Nowak.
- Sprawa była mi sygnalizowana przez odpowiednie służby w maju. Te służby sprawdziły, czy mogło dojść do nieprawidłowości. Wtedy takiej informacji nie było. Po dzisiejszych doniesieniach medialnych i po informacji, że sprawą zainteresował się prokuratura, zleciłem pilną kontrolę - powiedział Siemoniak.
tvn24.pl
Agencja poinformowała wojskową prokuraturę w Poznaniu. Uznano jednak, że żaden z żołnierzy nie popełnił w tej sprawie przestępstwa. Materiały z ABW przekazano zatem do prokuratury na warszawskim Śródmieściu. Później do prokuratury na Ochocie, gdzie Agencja Mienia Wojskowego ma swoją siedzibę.
- Prokurator ocenia zgromadzone materiały, w najbliższych dniach zapadnie decyzja czy śledztwo zostanie wszczęte - informuje rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej, Przemysław Nowak.
- Sprawa była mi sygnalizowana przez odpowiednie służby w maju. Te służby sprawdziły, czy mogło dojść do nieprawidłowości. Wtedy takiej informacji nie było. Po dzisiejszych doniesieniach medialnych i po informacji, że sprawą zainteresował się prokuratura, zleciłem pilną kontrolę - powiedział Siemoniak.
tvn24.pl
