Zawód striptizer

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozbierają się w tańcu, bo chcą dać kobietom przyjemność. No i nieźle zarobić. Ale gdy kończą karierę, na ogół zaczynają się schody.

Na muskularnym ciele ma 95 tatuaży. 34 z nich to różne wizerunki królika. Pierwszy tatuaż – napis „Bunny 87” na łydce – zrobił sobie sam struną od gitary i atramentem. Miał 16 lat i przebywał w pogotowiu opiekuńczym. Na lewym boku na wysokości serca nosi na ciele portret ojca. Na znak, że przebaczył mu błędy wychowawcze, opuszczenie rodziny i pożegnanie się z życiem złotym strzałem w żyłę. Na znak, że wciąż go kocha.

TANIEC JAKO SENS ŻYCIA

– Ojciec miał, tak jak ja, duszę artysty. Grał na gitarze, dobrze malował. Ale oboje z matką pili. W domu były awantury. Odebrano im prawa rodzicielskie, a ja razem z siostrą byłem w rodzinie zastępczej, u dziadków. Potem trafiłem do pogotowia opiekuńczego. Gdy osiągnąłem pełnoletność, wylądowałem na ulicy. Zostałem bezdomnym – opowiada Łukasz Jaroszewski, znany jako Bunny, czyli Królik właśnie. Na nogi pomógł mu stanąć taniec. A właściwie teatr. Bo Andrzej Skiba, prowadzący w Młodzieżowym Domu Kultury w Opolu zajęcia teatralne, odkrył w Króliku potencjał sceniczny. Oficjalnie stał się jego opiekunem usamodzielniającym, czyli kimś w rodzaju kuratora. Pilnował, żeby chłopak skończył szkołę, nie łamał prawa, no i uczył go tańca. – Wtedy wszystko zaczęło zmieniać się na lepsze. Dołączyłem do zespołu teatralnego. To było coś innego, wspaniałego. To nadało mojemu życiu sens i pomału wyrywało ze szponów przeszłości – opowiada Jaroszewski.

Więcej możesz przeczytać w 47/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.