Patologia refundacji

Patologia refundacji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ustawa refundacyjna miała dać Polakom dostęp do tanich i nowoczesnych leków. Ale jak to bywa z podobnymi obietnicami, skończyło się farmaceutyczną katastrofą. Do Polski trafiają starsze generacje leków, Polacy wydają na nie najwięcej w historii, a tych, na które ich stać, nie ma w aptekach, bo masowo wywożone są za granicę.

Austriacki ekonomista Friedrich von Hayek, tłumacząc swoim studentom, czym jest ekonomia polityczna, powiedział żartobliwie: „To dziwny proces, w trakcie którego ekonomista próbuje zademonstrować politykowi, ile ludzkich tragedii może spowodować, chcąc pomóc wszystkim wokół”. Premier Ewa Kopacz pewnie nie zagłębiała się w prace Hayeka, bo jak inaczej mogłaby obiecać, że leki będą tańsze, nowocześniejsze i jeszcze do tego zaoszczędzą państwu wydatków. W ciągu trzech lat od wprowadzenia ustawy refundacyjnej budżet faktycznie zaoszczędził 3,7 mld zł. Co do samych leków, to staniały i wciąż tanieją. – Ceny należą do najniższych w Europie. Średnia dopłata do leku refundowanego to mniej niż 10 zł – chwali się Ministerstwo Zdrowia. Tyle że chorzy wydali na leki na receptę w 2010 r. 8,6 mld zł. A w 2013 r., czyli rok po wprowadzeniu zmian, już 9,3 mld zł.

CHYTRY DWA RAZY TRACI

Więcej możesz przeczytać w 26/2015 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także