Spowiedź przed pierwszą komunią świętą to nieodłączny element przygotowań do sakramentu. Dla części dzieci jednak okazuje się trudnym, pełnym napięcia doświadczeniem.
Dziewięcioletnia Lea w rozmowie z dziennikarzami Gazety Wyborczej przyznaje, że do kościoła chodzi głównie dlatego, że „mama chce”, a sama spowiedź bardzo ją stresuje. – Boję się, że ksiądz się przerazi tym, co zrobiłam – mówi.
Dzieciaki uczą się, że grzechy ranią mistycznego Boga, trzeba za nie przeprosić. Próbują zrozumieć pojęcia abstrakcyjne nawet dla dorosłych – takie jak kara, piekło czy rozgrzeszenie.
Pierwsza spowiedź dzieci. Strach, wstyd i ulga, że „już po wszystkim”
Jak podkreśla wielu młodych rozmówców, największy stres spływa na nich tuż przed klęknięciem w konfesjonale. Dwunastoletnia Agata wspomina, że siostra na religię przyniosła klęcznik, by dzieci mogły oswoić się z konfesjonałem. Najtrudniejsze jednak było wyznawanie grzechów „jakby do cienia”.
– Musisz wypowiedzieć grzechy tak, jakbyś… jakbyś rozmawiał z cieniem – opowiada dziennikarzowi dziewczynka.
Uczniowie boją się nie tylko reakcji księdza, ale też tego, że zapomną wcześniej wyuczonej formułki albo że powiedzą coś „źle” albo że ich grzechy będą gorsze niż innych dzieci.
– Po pierwsze, że będę mieć najwięcej grzechów ze wszystkich. Po drugie, że ksiądz będzie później myślał o nim: to ten, co tak przeklina – mówi Filip. Po wszystkim często pojawia się jednak ulga.
Dzieci niepokoi też widmo braku otrzymania rozgrzeszenia. Takie obawy miała Berenika. – Nie pamiętałam, jaki grzech jest ciężki czy lekki. I czy moje grzechy są takie duże, że zabiły Pana Jezusa – opowiada.
Z rozmów GW wynika, że dzieci tworzą własne wyobrażenia Boga – dla jednych to postać wybaczająca, dla innych ktoś, kto może się zdenerwować. – Myślę, że Bóg może się zirytować. Na przykład, jeśli przysięgniesz mu, że będziesz regularnie chodził do kościoła, i nagle nie idziesz. Ma nerwy ze stali. A jak się rozzłości, to… kojarzę, że może być burza – mówi Filip.
Nie brakuje też wiary w bezpośrednią „interwencję” Boga w codziennym życiu – od pomocy na sprawdzianie po wygrane mecze. – Bóg może mi pomóc. Głównie kiedy jedziemy na mecz piłki nożnej, na przykład z Redą, bo to jedna z lepszych drużyn. Zmówię modlitwę: wszystko jedno jaką, ale z szacunkiem. Bóg wysłucha, jeśli będę tego bardzo potrzebował – stwierdza chłopiec.
A co z diabłem? – Diabeł wchodzi w innych ludzi, robi im problemy, a później ucieka – mówi Filip. – Może to jest dla niego śmieszne – gdyba.
„Czułem się ciągle winny. Moje poczucie wartości szło w dół”
Nie wszyscy wspominają spowiedź dobrze. Część dorosłych, wracając pamięcią do dzieciństwa, mówi o poczuciu wstydu i winy.
– To było niesamowicie upokarzające. Czułem się przez cały czas winny – wspomina dorosły dziś Dominik. – Wiedziałem, że można grzeszyć myślami. Ciągle robiłem coś źle. Miałem 13 lat i moje poczucie własnej wartości szło w dół i w dół. Zamiast odkrywać świat, przejmowałem się, że jestem wielkim grzesznikiem. A to była straszna, nikomu niepotrzebna, bzdura – dodaje.
W Polsce pojawiają się też głosy, by zmienić formułę spowiedzi dzieci, zakazując przepytywania w konfesjonale osób niepełnoletnich. W 2024 roku artysta i performer Rafał Betlejewski złożył w Sejmie petycję w tej sprawie. Została ona jednak odrzucona przez Komisję do spraw Petycji.
Zdaniem części ekspertów, kluczowe jest podejście księdza.
– Od stylu komunikacji księdza z ośmiolatkiem zależy to, czy spowiedź przyniesie dziecku korzyść, czy traumę – podkreśla w rozmowie z Gazetą Wyborczą profesor Bogdan de Barbaro, psychiatra i psychoterapeuta. Zapytany o to, czy dzieci rozumieją pojęcie grzechu stwierdza, że „na pewno mogą, ale sam nie wie, jak im to wytłumaczyć, żeby miało to dla nich sens”. – Nie mam wątpliwości, że w tym wieku kształtuje się coś, co określiłbym „wrażliwością metafizyczną„. Dzieci zadają sobie pytania o to, „jak żyć”, „czy Bóg istnieje„, „skąd wziął się świat”. Odpowiedź nie musi być religijna, ale dobrze dla dziecka, jeśli jakąś odpowiedź od dorosłych dostanie – podkreśla.
Głos w sprawie spowiedzi zabrał także poseł Marcin Józefaciuk. – Konfesjonał może być przestrzenią, w której dochodzi do nadużyć. Sam od mojej uczennicy usłyszałem kiedyś historię o księdzu, który dopytywał ją, w jakich miejscach intymnych się dotykała. Sytuacja, w której dziecko zamyka się w ciemnym pomieszczeniu z mężczyzną, przed którym ma klęczeć i odpowiadać na intymne pytania, jest dla mnie niedopuszczalna – stwierdził.
Czy coś się zmieni?
Coraz częściej pojawiają się alternatywne formy przygotowania do komunii – bardziej otwarte rozmowy zamiast klasycznej spowiedzi w konfesjonale, czasem w obecności rodziców.
Na razie jednak dominujący model pozostaje bez zmian.
Czytaj też:
Kiedy pójść do spowiedzi? Najlepiej do tego dnia. Jak się przygotować?Czytaj też:
Wtedy nie należy się spowiadać. Znany ksiądz o popularnej praktyce
