Wszystkie przygody przedsiębiorców

Wszystkie przygody przedsiębiorców

Jak Pixar stworzył „Toy Story”, jak Ford utopił miliony w Edselu, skąd się wziął Xerox oraz jak zostać milionerem i założyć firmę, która będzie monopolem. Oto lista biznesowych lektur na święta.

JOHN BROOKS, „PRZYGODY PRZEDSIĘBIORCÓW. 12 KLASYCZNYCH OPOWIEŚCI ZE ŚWIATA BIZNESU”, STUDIO EMKA

Klasyczna książka o biznesie napisana jeszcze w latach 60. przez dziennikarza ekonomicznego Johna Brooksa. Dlaczego ktoś miałby się interesować książką sprzed 40 lat? Bill Gates zapytał pewnego razu Warrena Buffetta, jaką książkę by mu polecił. – Przeczytaj przygody przedsiębiorców – rzucił mu Buffett. Gates przeczytał i wrzucił tę pozycję na swoją doroczną listę polecanych książek. I zaczęło się szaleństwo, bo miliony ludzi na całym świecie ruszyło, by ją kupić. Teraz mamy polskie wydanie. Książka dowodzi, że w biznesie mimo wszystkich skoków technologicznych, mimo internetu, skrócenia czasu przepływu informacji, mimo globalizacji niewiele się zmieniło. Ludzie popełniają błędy, rządzi nimi chciwość i strach, korporacje wydają miliardy na niepotrzebne i nieprzemyślane projekty. Brooks pisze z ogromną swadą, jest skrupulatny, przywiązany do szczegółów. Wspaniała jest historia Forda Edsela, auta stworzonego za setki miliony dolarów, który zamiast stać się nową ikoną amerykańskiej motoryzacji był wielką klapą. Ileż to takich wcieleń Edseli widzieliśmy później na drogach? Budująca jest historia Xeroxa. Kserowanie jest dziś dla nas oczywiste, ale Xerox miał wielu konkurentów i zanim stał się standardem, przeszedł wiele bojów.


ED CATMULL, AMY WALLACE, „KREATYWNOŚĆ S.A.”, MT BIZNES

Podobały wam się trzy części „Toy Story” i przygody Buzza Astrala i Chudego? A może wolicie „Iniemamocni”, „Ratatuj” albo „Auta”. Ed Catmull to charyzmatyczny szef wytwórni Pixar, która seryjnie produkuje hity. W jaki sposób? Co sprawia, że Pixar jest tak twórczy i pomysłowy? – To bardzo zawiły i w gruncie rzeczy delikatny proces – wyjaśnia Catmull. Nawet tak prozaiczne rzeczy jak kształt stołu konferencyjnego mogą mieć kluczowe znaczenie. Kreatywność to ciągłe stąpanie po linie, radzenie sobie z niepewnością, niestabilnością, brakiem szczerości. No i przede wszystkim najważniejsza jest pokora, bo jak pisze Catmull, nie mamy pojęcia o wszystkich faktach ani siłach, które są wokół nas. Książka jest naprawdę inspirująca, a jednym z ciekawszych wątków jest relacja Catmulla z Jobsem, który był przecież właścicielem Pixara, zanim nie kupił go Disney. Jobs, który swego czasu słynął z mikrozarządzania, dał Catmullowi niemalże wolną rękę (Catmull potrafił mu się sprzeciwić), pieniądze i ogromne pokłady cierpliwości. Jakby to nie był ten sam wyzywający i wredny Jobs znany z Apple’a.

GUY SPIER, „MOJA DROGA DO INWESTOWANIA W WARTOŚĆ”, MT BIZNES

Historia jak z bajki. Jest młody, ukończył jako najlepszy na roku studia ekonomiczne na Oksfordzie, potem Harvard Business School. No i co? Naturalnie trafił na Wall Street. Ale nie do potężnego banku inwestycyjnego Goldman Sachs czy J.P. Morgan, ale do podrzędnego brokera D.H. Blair. Tam szybko okazuje się, że to firma typowych „wilków”, sprzedawców, którzy wciskają ludziom akcje, na których w rzeczywistości to oni zarabiają. Guy Spier miał tam być jedynie twarzą, dobrze wykształconym analitykiem, który pisałby nikomu niepotrzebne rekomendacje. Nasz bohater więc już na początku swej kariery sięga dna. Potem jednak przypadkiem trafia na wykład guru biznesowego Tony’egoRobbinsa, a w ręce trafia mu egzemplarz „Inteligentnego inwestora” Benjamina Grahama. To książka, która jest fundamentem inwestowania największego z największych, czyli Warrena Buffetta. Spier przechodzi więc transformację. Zakłada fundusz rodzinny i zaczyna szukać okazji, przecenionych spółek, których wartość księgowa jest wyższa niż wycena giełdowa. Z Nowego Jorku przenosi się do Zurychu, tylko po to, by zgiełk Wall Street nie miał wpływu na jego decyzje. Ta książka, bardzo popularna w USA, jest jednocześnie mądrą opowieścią o tym, jak chciwość i niecierpliwość wpływa na nasze decyzje finansowe. Naprawdę warto.

ERIK BRYNJOLFSSON, ANDREW MCAFEE, „DRUGI WIEK MASZYNY”, MT BIZNES

Coś, co jeszcze przed paru laty wydawało się mrzonką, dziś jest rzeczywistością. Mało kto przewidywał, by komputer mógł sam prowadzić samochód. Eksperymenty przeprowadzane jeszcze kilka lat temu dowodziły, że to niemożliwe, bo ilość informacji do przetworzenia jest zbyt duża, a błąd mógłby kosztować życie wielu osób. Dziś w Kalifornii jeździ kilkadziesiąt autonomicznych aut.

Dzisiejsze maszyny potrafią naprawdę dużo – uczyć się, przetwarzać całą masę informacji, przewidywać. O pracę muszą się dziś martwić analitycy giełdowi czy ubezpieczeniowi. Nie muszą ogrodnicy czy kucharze. Brynjolfsson i Mcafee sypią przykładami, każdą z fabryk produkujących roboty odwiedzili, rozmawiali z ich twórcami. Lektura obowiązkowa.

PAWEŁ MOTYL, „LABIRYNT. SZTUKA PODEJMOWANIA DECYZJI”, HARVARD BUSINESS REVIEW

Choć Wendelin Wiedeking należał do elity finansowej, a Robert C. Merton był laureatem Nobla, zarządzany przez nich fundusz LTCM był przykładem jednego z najbardziej spektakularnych upadków na Wall Street. Mimo że rankiem 28 stycznia 1986 r. astronauta James Bagian ostrzegał o wyjątkowo niskich temperaturach na przylądku Canaveral, domagając się wstrzymania startu, to misja Challenger tego dnia wystartowała. Dlaczego PLL LOT postanowił w 2008 r. kupić kontrakty zabezpieczające przy cenie czarnej baryłki wynoszącej 128 dolarów? W ciągu kilku miesięcy załamania cena spadła do 30 dolarów i LOT przez kilka kolejnych lat przepłacał za paliwo. Kosztowało go to ponad 400 mln zł. Książka Pawła Motyla to fascynująca podróż po meandrach sposobów podejmowania decyzji. Są w niej czarne łabędzie, syndromy indyka i małpie nawyki. Są też rady, jak sobie z nimi radzić. Co zrobić, by podejmować decyzje mądrzej, jak doskonalić organizację, jak czytać dane i jak doceniać przegrane. Książka jest wciągająca, połyka się ją jak kryminał. W dodatku pozostawia do myślenia. Takie powinny być książki biznesowe.

TONY ROBBINS „MONEY. MISTRZOWSKA GRA”, STUDIO EMKA

Do książki, na okładce której uśmiechnięty pan obiecuje miliony, zawsze podchodzę sceptycznie. Ale Tony Robbins wcale nie jest kolejnym krzyczącym, napakowanym energią motywatorem. Owszem, sporo w jego publikacji z książki motywacyjnej, ale bez typowej dla niej nachalności. Robbins przykład po przykładzie wyjaśnia, jak dobrze oszczędzać, jak inwestować, płacąc przy tym niższe prowizje. Słowem: jak sprawić, byśmy dzięki magii procenta składanego mogli się cieszyć milionem na koncie. Nie jest to żadna tajemna sztuka: to po prostu walka o każdy ułamek procenta kosztów, regularne odkładanie nadwyżek i reinwestowanie. Warte do przebrnięcia, bo jednocześnie motywuje do zmiany.

PETER THIEL, „ZERO TO ONE”, MT BIZNES

Są dwa rodzaje postępu. Postęp poziomy, w którym powielamy to, co działa i już jest. Jest łatwy do osiągnięcia, bo wiemy, na czym stoimy. Tak rozwijały się Chiny, kopiując przez lata wszystko, co dobrze funkcjonuje, i przy okazji omijały niektóre kroki, które musiały przejść inne kraje. Ale jest też postęp pionowy. Thiel określa go właśnie mianem Zero to One, czyli od zera do jedynki. Takim postępem była chociażby konstrukcja silnika parowego, kiedy to po tysiącu lat prymitywnej gospodarki rolnej, średniowiecznych wiatraków mogliśmy stworzyć społeczeństwo bogatsze niż jakiekolwiek wcześniej. Książka Thiela jest fascynująca, bo zmusza do myślenia irozprawia się z wieloma popularnymi oczywistościami. Autor argumentuje, że przy tworzeniu firmy powinniśmy szukać dla nas miejsca nie na konkurencyjnym rynku, ale próbować tworzyć monopol. Ideologia konkurencji według niego może nas wpędzić tylko w ślepy zaułek. Trzeba więc mieć zastrzeżoną technologię, jak na przykład kod wyszukiwarki, jaki ma Google. Jeśli jest on dobry, to szybko zyskamy efekt sieci – coraz więcej użytkowników będzie z niego korzystać. Twój biznes musi mieć też efekt skali, co oznacza, że nie potrzebujesz kolejnych wielkich nakładów, by zdobyć tysiąc następnych klientów oraz dobrą markę. Wszystko to ma właśnie Google i choć firma nigdy się do tego nie przyzna, jest w swojej dziedzinie monopolistą. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 52/2015
Więcej możesz przeczytać w 52/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0