Burzliwy związek Jadwigi Staniszkis. Ta relacja do dziś budzi pytania

Burzliwy związek Jadwigi Staniszkis. Ta relacja do dziś budzi pytania

Jadwiga Staniszkis, Ireneusz Iredyński
Jadwiga Staniszkis, Ireneusz Iredyński Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski, Wikimedia Commons/archiwum Doroty Marczewskiej
Relacja Jadwigi Staniszkis z Ireneuszem Iredyńskim była burzliwa i niejednoznaczna. Do dziś wraca w opowieściach o jej życiu prywatnym.

Relacja Jadwigi Staniszkis i Ireneusza Iredyńskiego była jedną z bardziej złożonych i niejednoznacznych historii w jej życiu prywatnym.

Jadwiga Staniszkis i Ireneusz Iredyński. Kontrowersyjna relacja

Gdy socjolożka związała się z pisarzem, był on już rozpoznawalnym twórcą, ale też postacią budzącą skrajne emocje. Znany z talentu literackiego, jednocześnie miał opinię człowieka trudnego, impulsywnego i skłonnego do autodestrukcji. Ich relacja szybko stała się burzliwa.

Jak czytamy na łamach książki „Radykalna. Wszystkie sprzeczności Jadwigi Staniszkis” autorstwa Krzysztofa Katkowskiego, „Jadwiga Staniszkis z jednej strony była silną kobietą, intelektualistką publiczną, która nie boi się tykać nazwisk świętych dla każdego przeciętnego akademika a z drugiej – wokół jej relacji z Ireneuszem Iredyńskim krążyły opowieści o przemocy i trudnym, burzliwym związku, który do dziś budzi wiele emocji i niedopowiedzeń”.

– Ireneusza poznałem w 1975, gdy już odchodził od Jadwigi Staniszkis. Panią Staniszkis widziałem dwa razy: raz w SPATiF-ie, kiedy weszła pod koniec obiadu, żeby odciągnąć Irka od towarzystwa. Nazywana przezeń "docencicą", zapewniała go, że w domu są wszystkie gazety (tygodniki kulturalne, wówczas liczne, ukazywały się w czwartki), była to więc pokusa, bo był inteligentnym pożeraczem prasy. Widziałem ją wtedy może przez kwadrans negocjacji, a następnym razem, także w Warszawie, na ulicy na krótko przed jej śmiercią – wspominał Marek Sołtysik.

Paweł Kuczyński podkreślał, że „temat relacji Staniszkis i Iredyńskiego budził niepokój”. – Pamiętam, że się o nią wtedy martwiliśmy, to był temat, który poruszaliśmy w zespole Witka Morawskiego. Jadwiga jednak rzadko o tym mówiła. Ona w ogóle rzadko przyznawała się do błędów – przyznał.

W podobnym tonie wypowiadał się Ryszard Bugaj. – To nie był dobry okres w jej życiu. Związała się z pisarzem, Ireneuszem Iredyńskim. On, niestety, bardzo lubił zaglądać do kieliszka. W tamtym czasie zaglądałem do niej, tak więc kontakty mieliśmy wtedy dość częste. Choć przyznam, że raził mnie sposób, w jaki Iredyński się do niej zwracał – podkreślał polityk w książce „Radykalna. Wszystkie sprzeczności Jadwigi Staniszkis”.

Jadwiga Staniszkis o relacji z Ireneuszem Iredyńskim

Jadwiga Staniszkis po latach nie unikała mówienia wprost o tym, że w relacji z Ireneuszem Iredyńskim dochodziło do przemocy psychicznej i fizycznej. – Uderzył mnie kilka razy. Uważał, że go zdradzam. Pamiętam, raz rąbnął mnie kluczami, aż mam bliznę, raz smyczy – też mam bliznę. Ale nie było tak, że on wracał pijany i mnie katował. Nie, ja w tym widziałam też coś ciekawego. To mi pozwoliło spojrzeć na przemoc jako na sposób komunikowania – przyznawała socjolożka.

Czytaj też:
Ani PiS, ani PO. Staniszkis patrzyła na politykę zupełnie inaczej
Czytaj też:
Staniszkis i jej trudna relacja z PiS. Tak naprawdę oceniała Kaczyńskiego

Źródło: WPROST.pl