Miller przed sądem (aktl.)

Miller przed sądem (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
"18 lipca 2002 r. poinformowałem Adama Michnika, że nie wysyłałem do Agory żadnego pośrednika w sprawie nowelizacji ustawy o rtv" - zeznał premier, Leszek Miller w procesie Lwa Rywina.
Miller, przesłuchiwany przez Sąd Okręgowy w Warszawie powtórzył to, co mówił już przed sejmową komisją śledczą. Tam opisał, jak przed posiedzeniem Rady Integracji Europejskiej Michnik pokazał mu notatkę prezes Agory Wandy Rapaczyńskiej, która opisała swoje spotkanie z Rywinem z 15 lipca, a w szczególności korupcyjną ofertę Rywina, który powoływał się na  Millera.

Premier oświadczył, że po przeczytaniu notatki "doznał szoku" i  powiedział Michnikowi, iż nie spotykał się z Rywinem. "Chyba w to nie wierzysz" - tak Miller miał się zwrócić do Michnika.

Miller powiedział przed sądem, że gdyby uznał, iż "misja" Lwa Rywina była prawdopodobna i  że ma w zasięgu ręki potwierdzające to dowody, to zapewne zawiadomiłby odpowiednie organy państwa. Podkreślił jednak, że od  początku dyskwalifikował wiarygodność tego, co Rywin przekazał Agorze.

Miller uważa, że funkcjonariusz publiczny w takiej sytuacji może powiadomić odpowiednie służby państwa, ale nie tylko dlatego, że  otrzymał jakąś informację, tylko jeszcze wtedy, gdy ocenia ją jako prawdziwą.

W jego ocenie, treść oferty Rywina opisana w notatce Wandy Rapaczyńskiej nie była prawdziwa, ponieważ on nie wysyłał nikogo do Agory, a oprócz tego wiedział, że kompromis w sprawie nowelizacji ustawy o rtv jest zawarty i dlatego taka inicjatywa byłaby nielogiczna.

Premier zeznał też, że na spotkaniu 13 lipca 2002 r. ówczesny prezes TVP Robert Kwiatkowski powiedział mu, że spotkał się z Lwem Rywinem.

Rywin miał powiedzieć Kwiatkowskiemu, że uważa, iż jest szansa na  kompromis głównie z Agorą w sprawie autopoprawki do ustawy o  radiofonii i telewizji.

Miller odpowiedział wtedy Kwiatkowskiemu, że ten kompromis już jest i że nie trzeba w tej sprawie żadnych pomocników. W ocenie premiera kompromis z nadawcami prywatnymi został zawarty podczas spotkania 26 czerwca 2002 r.

Zdaniem premiera, nie ma żadnej "grupy trzymającej władzę". "Cóż to może znaczyć +grupa trzymająca władzę+?" Władzę w kraju sprawują Sejm, Senat, rząd i prezydent. Sugerowanie, że jakieś osoby miały nadzwyczajny wpływ na szeroko rozumianą władzę jest wprowadzaniem w błąd - zeznał.

W jego ocenie, współpraca pomiędzy sekretarzem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Włodzimierzem Czarzastym, wiceminister kultury Aleksandrą Jakubowską i szefem jego doradców - Lechem Nikolskim była czymś naturalnym i zrozumiałym. Nieznany jest mu natomiast żaden fakt tworzenia nieformalnego zespołu, który miałby decydować o kształcie ustawy o rtv.

Lew Rywin nie skorzystał z prawa do zadawania pytań premierowi.

oj, pap

 0

Czytaj także