Wiec został spacyfikowany: najpierw na teren UW wjechały autokary z tabliczkami "wycieczka", które przywiozły cywilów uzbrojonych w pałki, którzy zaczęli bić studentów. Później, po chwilowym uspokojeniu sytuacji, na terenie uniwersytetu nastąpił regularny atak milicji i ORMO. Starcia studentów z milicją trwały do wieczora. W następnych dniach trwały aresztowania studentów.
Studenci z Politechniki Warszawskiej zorganizowali wiec solidarnościowy. Dochodziło też do manifestacji, z których największa miała miejsce 11 marca. Tego dnia doszło do starć w pobliżu Uniwersytetu Warszawskiego, przed Politechniką, przed siedzibą KC PZPR, w pobliżu Szkoły Głównej Planowania i Statystyki oraz na Krakowskim Przedmieściu w pobliżu trasy W-Z.
Od 11 marca fala studenckich protestów objęła wszystkie cywilne szkoły wyższe w kraju. Na uczelniach organizowano wiece poparcia dla warszawskich studentów. Do demonstracji i starć z milicją doszło w Gdańsku, Lublinie, Łodzi, Katowicach, Krakowie, Poznaniu, Szczecinie, Wrocławiu, Bielsku-Białej, Legnicy, Radomiu i Tarnowie.
Tego samego dnia rozpoczęła się kampania antysemicka w środkach masowego przekazu. W zakładach pracy w całej Polsce władze partyjne organizowały masówki, w trakcie których potępiano studentów, a przede wszystkim "bankrutów politycznych" i "wichrzycieli".
Wkrótce władze partyjno-państwowe zabrały się za "czyszczeniem" własnych szeregów, zwłaszcza w świecie nauki, kultury, mediów, w wojsku, dyplomacji i gospodarce. W klimacie nagonki wiele osób pochodzenia żydowskiego zdecydowało się wyjechać z Polski na stałe.
19 marca 1968 r. w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki Władysław Gomułka spotkał się z aktywem partyjnym Warszawy i wygłosił przemówienie, transmitowane przez radio i telewizję. Znalazły się w nim silne akcenty antysemickie i ataki personalne na Kazimierza Dejmka (reżysera "Dziadów", od których zaczęły się zamieszki), Stefana Kisielewskiego, Janusza Szpotańskiego, Pawła Jasienicę i Antoniego Słonimskiego.
Na przemówienie Gomółki studenci Politechniki i Uniwersytetu Warszawskiego zareagowali strajkami okupacyjnymi w dniach 21-23 marca. 25 marca, bez wcześniejszego powiadomienia władz uniwersyteckich, minister nauki i szkolnictwa wyższego Henryk Jabłoński podpisał wniosek o zwolnienie z pracy w UW sześciu naukowców. Trzy dni później (28 marca) w Audytorium Maximum odbył się ostatni marcowy wiec studencki, na którym uchwalono Deklarację Ruchu Studenckiego - najważniejszy dokument marcowego ruchu na uczelniach.
Studenci ujęli się za wyrzuconymi z pracy naukowcami. "Stwierdzamy, że nie ma polskiej szkoły socjologicznej bez Zygmunta Baumana, Marii Hirszowicz-Bielińskiej, nie ma polskiej szkoły filozoficznej bez Bronisława Baczki, Leszka Kołakowskiego i Stefana Morawskiego, a marksistowskiej ekonomii politycznej bez Włodzimierza Brusa" - napisali w rezolucji.
W odpowiedzi na wiec z 28 marca aresztowano działaczy Studenckiego Komitetu Delegatów Wydziałowych. Z Uniwersytetu Warszawskiego usunięto kilkudziesięciu studentów. W wyniku rozwiązania kilku wydziałów 1616 osób przestało być studentami UW. Represje dotknęły też studentów innych uczelni w całym kraju.
W obronie prześladowanej młodzieży wystąpił Kościół katolicki. Obradująca 21 marca Konferencja Episkopatu Polski ogłosiła "Słowo Episkopatu o bolesnych wydarzeniach". W dokumencie tym czytamy: "Wszystkie sprawy, jakie dzielą ludzi w świecie współczesnym, powinny być rozwiązywane nie przy pomocy siły, ale na drodze wnikliwego dialogu".
Przedstawiciele społeczności żydowskiej i władz Warszawy złożyli kwiaty pod tablicą na Dworcu Gdańskim w Warszawie, skąd w 1968 r. wyjeżdżali Polacy narodowości żydowskiej lub żydowskiego pochodzenia.
Prezydent Warszawy Lech Kaczyński przypomniał, że tamte wydarzenia nie tylko sprawiły, że Polskę opuściło wielu wykształconych i utalentowanych ludzi, ale zaszkodziły też obrazowi Polski w świecie. "Nie ma mojej Łodzi, w naszych domach mieszkają inni ludzie" - powiedziała Gołda Tencer z Fundacji Szalom, która odczytała list sprzed lat od brata piszącego do pozostawionej w Polsce rodziny.
Wskutek podsyconego przez władze antysemityzmu w 1968 r. wyemigrowało z Polski ok. 20 tys. osób.
em, pap