Żaden z dwóch biegłych, którzy analizowali zarówno tło elektromagnetyczne, jak i dźwiękowe nagrania, a także spójność i logiczność prowadzonej rozmowy, nie dopatrzył się jednak śladów ingerencji. Podobną opinię wydał wcześniej Instytut Ekspertyz Sądowych im. Adama Sehna z Krakowa.
W środę biegli z ABW sprostowali swą opinię w jednym fragmencie, związanym zresztą z wtorkowym przesłuchaniem Adama Michnika. Sąd, świadek i strony ustalały wtedy precyzyjnie, kto wypowiedział poszczególne słowa podczas wymiany zdań na temat kwestii, od kogo "message" przyniósł Rywin Michnikowi.
W nagraniu było tak: "Michnik: Po pierwsze, jeżeli to jest wiadomość, message od Leszka Millera, to ja to biorę. Ja żadnego innego message nie biorę serio. Już za dużo mnie wykiwali. Rywin: To ja jestem gwarantem". Co do tego biegli byli zgodni. Potem jednak następują dwa zdania: "Że to od Leszka? - Ale on nie jest sam".
W pierwotnej opinii biegli słowa "Że to od Leszka" przypisali Rywinowi, podobnie jak zdanie "ale on nie jest sam". We wtorek jednak - jak przyznali - po zapoznaniu się z doniesieniami prasowymi, zbadali ten fragment ponownie i doszli do wniosku, że nie mogą przypisać słów "że to od Leszka" żadnej konkretnej osobie. Na pewno jednak - według nich - słowa "ale on nie jest sam" wypowiedział Rywin.
W środę po wyjaśnieniu przez biegłych tej kwestii, obrońcy dociekali dalej. "Czy możliwe jest, że nagranie dokonane na cyfrowym dyktafonie, zostało potem skopiowane do komputera, tam przemontowane, i skopiowane z powrotem na dyktafon, bez śladów ingerencji?" - pytał mec. Marek Małecki. Biegli odparli, że ślady montażu dałoby się wykryć, m.in. w dźwiękowej warstwie szumów, która nie byłaby wtedy jednolita. Dałoby się także odnotować logiczne "nieciągłości" rozmowy, które w tym nagraniu, zdaniem biegłych, nie wystąpiły - są tylko naturalne zmiany tematu.
oj, pap