Łopatowski przypomniał, że stan prawny tych ziem został ustalony w IX uchwale Konferencji Poczdamskiej, a nienaruszalność i poszanowanie integralności terytoriów potwierdzone zostały dwoma aktami: z 1970 r. pomiędzy RFN i PRL i traktatem z 14 listopada 1990 r. pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec.
Afisze w języku niemieckim rozlepiono nocą na słupach ogłoszeniowych w Jeleniej Górze, Karpaczu i Podgórzynie. Duże, czarno-białe, prymitywnie wydrukowane zawierają zdjęcia grobów ofiar masowych zabójstw oraz pojedynczych ciał zamordowanych ludzi, a także teksty zarzucające Polakom i Czechom ludobójstwo na Niemcach - pisze wrocławskie "Słowo Polskie".
Jest na plakatach fotografia, na której cywile w lesie strzałami w tył głowy zabijają dwie klęczące nagie osoby. Inna fotografia przedstawia pielęgniarkę i troje śmiertelnie zagłodzonych dzieci, na jeszcze innej żołnierz w rogatywce prowadzi pod rękę zrozpaczoną kobietę, obok idzie mężczyzna z dzieckiem na ręce - podaje gazeta.
Teksty w języku niemieckim zostały złożone różną czcionką. Nie ma wątpliwości, że wycięte zostały z różnych publikacji. Pod nagłówkiem czytamy: "Polen und Tschechen herzlich willkommen in der EU" (Polacy i Czesi, serdecznie witamy w UE). Poniżej jest pogróżka: nasze prawo pracuje skrupulatnie, morderstwo nie przedawnia się. Na jednej z list owych "zbrodni" widnieje informacja o śmierci 2 milionów Niemców w sowieckich obozach koncentracyjnych, miliona w amerykańskich, 120 tys. we francuskich, 100 tys. w jugosłowiańskich oraz 22 tysiące w polskich i czeskich. W innych tekstach powtarzają się zarzuty masowych morderstw na Niemcach. W nagłówku drugiego plakatu mówi się o 3,5 milionach wymordowanych Niemców - informuje dziennik.
W Jeleniej Górze plakaty naklejone zostały na miejskich słupach ogłoszeniowych. Na pierwszy rzut oka widać, że nie zrobiła tego firma dzierżawiąca je. Pracownicy umieszczają nowe plakaty w taki sposób, żeby nie zasłaniać wcześniej wywieszonych, ale wciąż aktualnych. Wypatrzone przez nas na ruchliwej ulicy Bankowej w centrum Jeleniej Góry naklejone zostały na świeżo umieszczonych tam plakatach 57. Wyścigu Pokoju - pisze "Słowo Polskie".
Prokurator rejonowy Andrzej Reczka powiedział, że dopiero po analizie treści plakatów będzie mógł ocenić, czy mamy tu do czynienia z przestępstwem. "W Polsce zakazane jest propagowanie faszyzmu" - powiedział. "Gdyby tego typu treści znalazły się na plakatach, sprawa byłaby jasna" - podaje dziennik.
W Karpaczu plakaty pojawiły się w sobotę na miejskich tablicach ogłoszeniowych, natomiast w niedzielę rozrzucane zostały jako ulotki. Marcin Goetz, którego firma ma wyłączność na oklejanie tablic nic o plakatach nie wiedział. Burmistrz Bogdan Malinowski, który stara się codziennie przejść ulicami swego miasta, zobaczył plakaty w sobotę przed południem i zarządził, żeby straż miejska je zerwała - informuje gazeta.
"Plakaty mogą zwiększyć obawy przed tym, że po wejściu do Unii na te ziemie powrócą Niemcy" - powiedział. "Szczególnie wśród ludzi starszych" - pisze "Słowo Polskie".
Jak powiedział w poniedziałek Mieczysław Kapuściński, rzecznik policji w Jeleniej Górze, obecnie trudno powiedzieć, co było napisane na tych plakatach, gdyż rozzłoszczeni ludzie, którzy przeczytali tekst, zrywali je i niszczyli. Nie wiadomo też dokładnie, ile ich było. Sprawą plakatów zajęła się już prokuratura jeleniogórska, która najpierw musi jednak zlecić ich przetłumaczenie.
oj, pap