Wizy zostaną

Wizy zostaną

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wysoki przedstawiciel administracji George'a W. Busha podczas wrześniowej wizyty w Warszawie powie "nie" w sprawie zniesienia wiz - twierdzi nowojorski dziennik "The New York Sun".
Według nowojorskiej gazety, we wrześniu do Warszawy przybędzie zastępca sekretarza stanu Richard Armitage. Jego misja będzie delikatna - powiedział dziennikowi przedstawiciel administracji Busha. "Musi powiedzieć +nie+ zniesieniu wiz bez urażenia Polaków. Musimy przyjechać z czymś, co pomoże rządowi (polskiemu) przekonać wyborców w sprawie zaangażowania w Iraku. Szczególnie w czasie, kiedy bojownicy iraccy wzięli na muszkę obce kontyngenty wojskowe i mają nadzieję na wycofanie żołnierzy kolejnego kraju po Filipińczykach" - twierdzi informator "The New York Sun".

Nowojorski dziennik przypomina, że premier Marek Belka w czasie sierpniowej wizyty w Waszyngtonie zabiegał o włączenie Polski do programu bezwizowego (Visa Waiver Program). Podnosił tę sprawę podczas spotkania z sekretarzem stanu Colinem Powellem i w czasie rozmów w Białym Domu z prezydentem Bushem. Belka argumentował, że zniesienie wiz dla Polaków pokaże, że  Polska jest uważana za prawdziwego partnera Ameryki. Bush jednak odmówił prośbie Belki - przypomina "New York Sun".

Gazeta pisze, że ku frustracji Waszyngtonu, nie zraziło to  polskiego premiera. Wręcz przeciwnie, Belka uczynił z tego kluczowy punkt listy próśb, z których spełnieniem powiązał sprawę kontyngentu w Iraku.

Polski premier jest mocno zaangażowany w realizację celu, jakim jest zniesienie wiz i ocenił publicznie w Polsce, że jest to do osiągnięcia. W gorących dla USA przedwyborczych miesiącach kilku najwyższych rangą przedstawicieli polskich władz zapowiedziało ograniczenie obecności wojsk w Iraku. "Od strony militarnej nie ma to większego znaczenia" - podkreśla przedstawiciel Białego Domu. "Nie jest to jednak wskazane z  politycznego punktu widzenia - w roku wyborczym" - dodaje.

Gazeta zwraca uwagę, że polski kontyngent w Iraku jest jednym z  najliczniejszych. Administracja Busha obawia się, że jakiekolwiek ograniczenie tego kontyngentu podkopie jej wysiłki w przekonywaniu innych państw, by utrzymały swoje wojska lub zachęcaniu nowych krajów do włączenia się do koalicji.

em, pap

 0

Czytaj także