Nowa twarz buntu na Węgrzech. Stanie się koszmarem Orbana?

Nowa twarz buntu na Węgrzech. Stanie się koszmarem Orbana?

Dodano: 
Peter Magyar, szef partii Tisza
Peter Magyar, szef partii Tisza Źródło: Shutterstock / arpasi.bence
Peter Magyar jeszcze niedawno był częścią systemu władzy Viktora Orbana. Dziś stał się jego największym problemem. Kim jest polityk, który może zakończyć erę rządów Fideszu?

Peter Magyar to jedna z najbardziej nieoczywistych i jednocześnie najszybciej zdobywających popularność postaci na europejskiej scenie politycznej ostatnich lat. Jeszcze niedawno funkcjonował jako urzędnik i człowiek systemu, a dziś jest jednym z głównych symboli politycznej kontestacji rządów Viktora Orbana.

Jeszcze niedawno pracował dla Orbana. Teraz może go obalić

Urodził się w 1981 roku w Budapeszcie i z wykształcenia jest prawnikiem. Przez wiele lat był częścią szeroko pojętego establishmentu – pracował w instytucjach państwowych i był związany ze środowiskiem rządzącym Fideszu. Pracował m.in. jako szef zespołu ds. relacji z Parlamentem Europejskim w biurze premiera Viktora Orbana oraz dyrektor działu prawnego kontrolowanego przez rząd banku Magyar Fejlesztesi Bank.

Co ciekawe, jego życie prywatne również przez długi czas łączyło go z polityczną elitą: był mężem Judit Vargi, byłej minister sprawiedliwości Węgier i jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci rządu Viktora Orbana.

W 2024 roku Peter Magyar postanowił zmienić polityczne barwy i przeszedł do otwartej krytyki rządu. Polityk upublicznił nagranie rozmowy z udziałem swojej byłej żony. W materiale pojawiały się sugestie dotyczące możliwych nacisków na prokuraturę w sprawie korupcyjnej oraz manipulacji dokumentami. Stawiał mocne zarzuty dotyczące nadużyć władzy przez Viktora Orbana i jego otoczenie.

Tisza rośnie w siłę. Zmieni polityczną mapę Węgier?

Przełomem w politycznej drodze Petera Magyara był skandal wokół ułaskawienia byłego dyrektora domu dziecka, oskarżanego o tuszowanie przestępstw seksualnych wobec nieletnich. Decyzja prezydent Katalin Novak wywołała kryzys polityczny i doprowadziła do serii dymisji, w tym również byłej żony polityka.

Po odejściu z kręgów rządowych zaczął w krótkim czasie stał się liderem nowego ruchu politycznego, który zaczął realnie zagrażać dotychczasowej dominacji Fideszu.

– Przez pewien czas Peter Magyar zmagał się z wizerunkiem „nowego wcielenia Orbana”. Pojawiały się określenia sugerujące, że jest jego młodszą wersją lub że reprezentuje „Fidesz 2.0”. Jednak w ostatnich miesiącach, wraz z doprecyzowaniem programu i przedstawieniem konkretnych propozycji, tego typu zarzuty wyraźnie osłabły w debacie publicznej – oceniła w rozmowie z Wprost Ilona Gizińska, analityczka ds. polityki węgierskiej z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Jednym z elementów, które przyciągają wyborców do Petera Magyara jest fakt, że szef Tiszy nie jest klasycznym „antysystemowcem z zewnątrz”, ale kimś, kto przez lata funkcjonował wewnątrz tego samego systemu, który dziś krytykuje.

Ciekawostką jest fakt, że popularność Petera Magyara w dużej mierze zbudowała się poza tradycyjnymi mediami – w social mediach i podczas bezpośrednich spotkań z wyborcami. To właśnie tam jego przekaz o „zmęczeniu systemem” i potrzebie odnowy politycznej podbił serca węgierskich wyborców.

– Wśród jego wyborców są zarówno dawni sympatycy opozycji liberalno-lewicowej, która została niemal w całości wchłonięta przez Tiszę, jak i wyborcy wcześniej niezdecydowani, a także część elektoratu Fideszu — głównie osoby mniej ideologicznie zaangażowane, dla których większe znaczenie mają kwestie gospodarcze, które są bardzo ważne w programie Tiszy – tłumaczyła Ilona Gizińska na łamach „Wprost”.

Tisza realnie zagraża władzy Viktora Orbana

Tisza, której nazwa to skrót od słów „tisztelet” (szacunek) i „szabadsag” (wolność), powstała w 2021 roku, ale przez pierwsze lata praktycznie nie odgrywała większej roli w polityce. Przełom nastąpił dopiero wraz z wejściem Magyara, który w 2024 roku przejął jej stery i całkowicie zmienił jej charakter. Z małej, niszowej inicjatywy, przemieniła się w ogólnokrajowy ruch polityczny.

Jednym z kluczowych elementów strategii Tiszy jest bardzo szybka rozbudowa struktur lokalnych. Zamiast klasycznej, sztywnej partii, Magyar postawił na sieć tzw. „Tisza islands” – lokalnych grup sympatyków i aktywistów, którzy mają budować poparcie oddolnie, w małych miastach i na prowincji. To właśnie ta metoda sprawiła, że partia zaczęła rosnąć znacznie szybciej niż tradycyjne ugrupowania opozycyjne.

Programowo Tisza jest trudna do jednoznacznego zaszufladkowania. Oficjalnie określa się jako centroprawicowa i proeuropejska, ale jednocześnie unika ostrych deklaracji ideologicznych, starając się budować „szeroką koalicję niezadowolonych”.

Sam Peter Magyar jest często opisywany jako „polityk łączący podejście liberalne w gospodarce z bardziej konserwatywnym spojrzeniem na kwestie społeczne”. W swoich wypowiedziach podkreśla potrzebę wygaszenia konfliktów politycznych na Węgrzech i odbudowy dialogu ponad podziałami. Zapowiada reformy w edukacji oraz uniezależnienie mediów publicznych od bieżącej polityki.

W polityce zagranicznej prezentuje wyraźnie prozachodni kurs – akcentuje znaczenie współpracy z Unią Europejską i NATO, jednocześnie dystansując się wobec Rosji i krytykując nadmierne uzależnienie Węgier od Moskwy. W odpowiedzi Viktor Orban i jego środowisko polityczne postanowiło używać wobec Petera Magyara określeń takich jak „marionetka Brukseli i Wołodymyra Zełenskiego”.

Peter Magyar pozbawi Zbigniewa Ziobrę azylu?

Peter Magyar podczas kampanii wyborczej wspominał także o Polsce. Szef Tiszy zapowiedział, że w razie zwycięstwa pierwszą stolicą, którą odwiedzi, będzie Warszawa (a następnie Wiedeń i Bruksela). Lider węgierskiej opozycji zadeklarował również, że jeśli jego partia wygra wybory i stworzy rząd, już pierwszego dnia Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski zostaną pozbawieni azylu ekstradowani z Węgier.

W lutym Peter Magyar rozmawiał z Donaldem Tuskiem podczas spotkania tzw. koalicji chętnych. Niektórzy chcieli zrobić z Warszawy Budapeszt. Dziś Budapeszt chce być jak Warszawa – komentował wówczas premier w mediach społecznościowych, nawiązując do głośnej deklaracji Jarosława Kaczyńskiego z 2011 roku.

Czytaj też:
Koniec ery Viktora Orbana? Ten scenariusz zmieni historię Węgier
Czytaj też:
Tak Orban broni się przed klęską. „To już bardziej nie zdenerwuje wyborców”

Źródło: WPROST.pl