Jak poinformował dyrektor Departamentu Górnictwa Wyższego Urzędu Górniczego Wojciech Magiera, dno chodnika wypiętrzyło się na ok. 1,5 m, wyrzucając górników w górę. Epicentrum wstrząsu było prawdopodobnie ok. 70 m od miejsca, gdzie pracowali górnicy.
Kopalnia powstała z połączenia dwóch zakładów, do wypadku doszło w dawnej kopalni Centrum. W rejonie tym podczas weekendu nie prowadzono wydobycia. Miało zostać wznowione w poniedziałek, a górnicy właśnie w tym celu przestawiali przenośnik podścianowy, służący do transportu węgla.
"Po tąpnięciu rejon został zamknięty, a wydobycie na tej ścianie wstrzymane. Tak będzie co najmniej do jutra, kiedy przeprowadzona zostanie wizja miejsca wypadku" - powiedział Magiera. Przyczyny i okoliczności zdarzenia bada Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach.
Wstrząsy i tąpnięcia są jednym z głównych i najtrudniejszych do przewidzenia zagrożeń w górnictwie. Kopalnie bytomskie, prowadzące eksploatację w bardzo trudnych warunkach geologicznych, są na nie szczególnie narażone. "Możemy przewidzieć wstrząsy, ale trudno nam dokładnie określić czas i miejsce, gdzie mogą się pojawić. 99 proc. wstrząsów wiąże się z pracą górniczą" - podkreślił Magiera.
Profilaktyka polega na prowadzeniu prac strzałowych, czyli kontrolowanych wybuchów, które powodują odprężenie górotworu. Inne sposoby redukcji zagrożenia to budowa wzmocnień i ograniczanie liczby pracowników w niebezpiecznych rejonach.
ika, ss, pap