Gdzie jest faksymile Cimoszewicza? (aktl.)

Gdzie jest faksymile Cimoszewicza? (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Z opublikowanych na stronach MSZ dokumentów wynika, że to Anna Jarucka zawiadomiła dyrektora generalnego MSZ o braku faksymile Włodzimierza Cimoszewicza. Zrobiła to jednak dopiero po kilku miesiącach od zaginięcia.
Chodzi o pieczątkę z podpisem Cimoszewicza, którą według niego miała posłużyć się Jarucka, fałszując dokument mający stanowić upoważnienie b. ministra do zamiany jego oświadczenia majątkowego za 2001 rok, składanego w MSZ.

W poniedziałek na stronie internetowej MSZ opublikowano materiały z postępowania wyjaśniającego Wydziału Audytu i Kontroli Wewnętrznej Biura Dyrektora Generalnego ws. zagubienia faksymile, przeprowadzonego od stycznia od kwietnia 2003 r.

W notatce pokontrolnej napisano, że na podstawie rozmów przeprowadzonych ze wszystkimi zainteresowanymi można wysnuć przypuszczenie, iż "faksymile została przekazana p. Annie Jaruckiej przez p. Agnieszkę Szczepaniak". Brak jednak na to dowodów. Z materiałów wynika jedynie, że w czerwcu 2002 roku na polecenie Jaruckiej pracownica MSZ Agnieszka Szczepaniak odebrała z Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej faksymile podpisu, którym Cimoszewicz posługiwał się pełniąc funkcję szefa komitetu. Świadczy o tym pokwitowanie przez Szczepaniak odbioru faksymile.

Pieczęć ta zaginęła i do dziś nie wiadomo, co się z nią stało. Nie  wyjaśniło tego także postępowanie wewnętrzne przeprowadzone w MSZ. Jarucka utrzymuje, że "nigdy nie miała w rękach żadnego faksymile Cimoszewicza" i że to ona zwróciła się do kierownictwa MSZ o wyjaśnienie sprawy zaginionej pieczęci z podpisem. Jednak zrobiła to dopiero po kilku miesiącach od stwierdzenia tego faktu. W  notatce służbowej ze stycznia 2003 roku Jarucka utrzymuje, że  poleciła Szczepaniak przekazać pieczęć do sekretariatu Cimoszewicza. Z kolei Szczepaniak w oświadczeniu z lutego 2003 roku twierdzi, że faksymile oddała do rąk własnych Jaruckiej, która schowała je do plecaka i zapowiedziała, że weźmie je do domu, "bo pana ministra nie ma w gmachu, a  boi się zostawiać ją w pokoju".

Kolejne rozbieżności w opublikowanych przez MSZ wyjaśnieniach Jaruckiej i Szczepaniak dotyczą 9 kartek in blanco opatrzonych pieczątką z podpisem Cimoszewicza, odnalezionych w lipcu 2002 przez dwoje pracowników MSZ w dokumentach w biurku Szczepaniak. Poinformowali oni o tym w nocie z 28 sierpnia 2002 roku. W  dokumentach MSZ jest pismo wyjaśniające, że odnalezione kartki zostały przekazane Jaruckiej.

Z kolei Szczepaniak w swoich wyjaśnieniach utrzymuje, iż kartki te zostały jej podrzucone, kiedy przebywała na urlopie.

Kontrola w tej sprawie ruszyła w MSZ dopiero po czterech miesiącach od momentu zgłoszenia przez pracowników faktu odnalezienia u Szczepaniak kartek z faksymile Cimoszewicza; 3 stycznia 2003 r. Jarucka napisała w  tej sprawie notatkę służbową do dyrektora generalnego resortu. Notatki tej nie ma jednak wśród dokumentów ujawnionych na stronie MSZ.

Jarucka tłumaczy w późniejszej notatce służbowej z 24 stycznia 2003 r., że po odnalezieniu u Szczepaniak kartek podbitych faksymile pytała sekretarki ministra, czy pieczątka z podpisem do  nich trafiła. Dowiedziała się, że nie, więc - jak napisała -  zadzwoniła do Szczepaniak z prośbą o jej zwrot. Dodała, że wcześniej nie poinformowała o tych wydarzeniach, ponieważ "obawiała się, ze zostanie to odebrane jako próba odegrania się na Szczepaniak" (dzień przed odnalezieniem u Szczepaniak kartek z faksymile oskarżyła ona Jarucką o kradzież 15 tys. złotych). Jarucka utrzymywała, że liczyła na to, iż Szczepaniak w końcu pieczątkę zwróci.

We wniosku pokontrolnym z 24 kwietnia 2003 r. napisano, że "należy sądzić, że zagubienie faksymile ministra nie było przypadkiem, a celowym działaniem". Zwrócono jednak uwagę także na fakt, że "sporo znaków zapytania wiąże się z faktem odnalezienia w dokumentach p. Szczepaniak 9 kartek z faksymile ministra in blanco", oraz na to, że w tym czasie obydwie panie pozostawały w konflikcie.

"(Faksymile) pozostaje lub pozostawała przez dłuższy czas w  rękach Anny Jaruckiej, chociaż nie należy wykluczyć, że następnie została zagubiona, brak jednak na to wystarczających dowodów, a  obie panie (Jarucka i Szczepaniak) wzajemnie zarzucają sobie kłamstwo" - stwierdzono w notatce z kwietnia 2003 roku.

Podkreślono też, że wzory używanych w sekretariacie ministra dwóch faksymiliów są inne niż te na kartach odnalezionych u  Szczepaniak.

Opublikowane przez MSZ dokumenty - jak ujawnił rzecznik MSZ Aleksander Chećko - wcześniej zostały przekazane prokuraturze. Od momentu, kiedy we wtorek media poinformowały, że zostaną złożone wnioski o wszczęcie postępowań karnych w  związku z oświadczeniem złożonym przed komisją śledczą ds. PKN Orlen przez b. asystentkę Cimoszewicza Annę Jarucką, MSZ wstrzymało się z ujawnieniem tych dokumentów z uwagi "na dobro prowadzonych postępowań" i zwróciło się do prokuratury o  zajęcie stanowiska w sprawie ich upublicznienia - powiedział rzecznik. Prokuratura w piątek poinformowała MSZ, że ujawnienie opinii publicznej treści przekazanych Prokuraturze materiałów nie zagraża "dobru prowadzonych śledztw".

W zeszły wtorek Jarucka przekazała komisji śledczej ds. PKN Orlen kserokopię dokumentu, w którym - według niej - Cimoszewicz upoważniał ją do zamiany jego oświadczenia majątkowego za 2001 rok składanego w MSZ. Cimoszewicz oświadczył na konferencji prasowej tego samego dnia, że dokument przekazany przez Jarucką jest "ewidentnie sfałszowany" i widnieje pod nim nie  jego podpis, a faksymile podpisu, którą posługiwał się jako szef Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej (PKPS) przed objęciem funkcji ministra spraw zagranicznych. Jego zdaniem, odebrana z Komitetu pieczęć trafiła do Jaruckiej, wówczas wiceszefowej Departamentu Systemu Informacji MSZ, za pośrednictwem pracownicy MSZ Agnieszki Szczepaniak.

B. asystentka potwierdziła, że pieczęć odebrała z PKPS jej ówczesna podwładna Agnieszka Szczepaniak, ale - jak utrzymuje - nie wzięła jej od niej. Według Jaruckiej, Szczepaniak powiedziała, że odda pieczęć do sekretariatu ministra. "Powiedziała mi, że to załatwiła. Nie miałam podstaw, aby w to wątpić" - podkreśliła. Szczepaniak kilka miesięcy później oskarżyła ją o kradzież z torebki, zostawionej w pokoju 15 tys. zł. W 2002 r. sprawa trafiła do sądu. Jarucka nie przyznała się do winy i w marcu 2004 r. sąd pierwszej instancji uniewinnił ją od tego zarzutu. Prokuratura odwoływała się od wyroku, ale podtrzymał go warszawski sąd okręgowy.

W środę po wtorkowym posiedzeniu, na którym Jarucka zaprezentowała dokument z podpisem Cimoszewicza, komisja śledcza ds. PKN Orlen przesłała do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o "uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza", które miałoby polegać na złożeniu przed komisją fałszywych zeznań dotyczących oświadczenia majątkowego.

em, pap