Wyjdź z szafy!

Wyjdź z szafy!

Dodano:   /  Zmieniono: 9
Po rewelacyjnym „Paranoid Park”, Gus Van Sant miał dwie możliwości – nakręcić film równie dobry albo zanotować drastyczny spadek formy. Dokonał jednak rzeczy, wydawać by się mogło, niemożliwej – w „Obywatelu Milku” idzie w swej twórczości jeszcze o krok dalej.
Najnowsze dzieło kultowego reżysera zawiera co prawda charakterystyczne dla niego elementy, zarówno w warstwie fabularnej, jak i wizualnej. Jest jednak w nim to „coś", czego do tej pory zarówno w „Buntowniku z wyboru", „Gerrym”, czy „Słoniu” nie było.

„Obywatel Milk" opowiada historię Harvey’a Milka – pierwszego amerykańskiego urzędnika państwowego otwarcie mówiącego o swoim homoseksualizmie. Poznajemy osiem lat z życia aktywisty – począwszy od roku 1970, w którym spotyka miłość swego życia i przenosi się z Nowego Jorku do San Francisco, aż do jego tragicznej śmierci w roku 1978.

Milk nie był zwykłym „gejowskim" aktywistą. Pewnością działania zarażał ludzi każdego pokroju. Co najważniejsze, nie walczył z perspektywy osoby uciemiężonej, która błaga heteroseksualną większość o litość. Wiedział, że to, o co zabiega, po prostu mu się należy – i miał rację.

Prezentował godną, a zarazem pełną pokory postawę. Umiał śmiać się z samego siebie, stereotypów i uprzedzeń. Prawdopodobnie właśnie to ujmujące poczucie humoru stało się dla niego kartą przetargową zarówno w życiu osobistym, jak i w procesie czysto politycznych rozgrywek.

Pytanie – gdzie byłaby homoseksualna mniejszość dzisiaj, gdyby nie takie jednostki jak Harvey Milk? W czasach, gdy wszelkie manifestacje czy parady bardziej przypominają zabawę niż polityczną walkę, warto sobie przypomnieć, że jeszcze trzydzieści lat temu nawet w tak demokratycznym kraju jak Stany Zjednoczone seks osób tej samej płci był nie do przyjęcia, a z homoseksualizmem walczono siłą.

„Obywatel Milk" jest historią o gejach i lesbijkach taką, jaka powinna ona być – nie popada w skrajność i na trzeźwo analizuje wydarzenia. Nie ma w niej ani demonizacji, ani wynoszenia na piedestały. Jest tu i wielka miłość, i przygoda na jedną noc; intelektualiści i imprezowicze; odrzucenie i akceptacja.

Jedno jest pewne – tytułowa rola Seana Penna przechodzi do kanonu najwybitniejszych kreacji aktorskich w historii. Czapki z głów!

„Obywatel Milk" (Milk), reż. Gus Van Sant, USA, 2008

 9

Czytaj także