Tożsamość w szkocką kratkę

Tożsamość w szkocką kratkę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jeśli marzymy o tym, by polski kryminał stał się rozpoznawalną na świecie marką, powinniśmy brać przykład z tych, którym się to udało. Mianowicie ze SZKOTÓW. A najlepiej z Iana Rankina.

Polska powieść kryminalna staje się światową marką – taki gorący slogan obiegł niedawno nasze media. Lubimy, kiedy się o nas mówi, a już szczególnie wtedy, kiedy mówi się o nas dobrze. Niemniej w tym akurat przypadku nie chodzi o jakąś globalną modę na polski kryminał, lecz o jeden artykuł w „New York Timesie”, po lekturze którego przeciętny amerykański czytelnik nadal będzie miał problem, by odróżnić „Poland” od „Holland”. Z drugiej strony, owszem, wzmianka w najważniejszym dzienniku północnej półkuli to wartość sama w sobie. Nie da się też ukryć, że ostatnie lata były dla polskiego kryminału pomyślne: przybywa solidnych autorów i autorek, wydawcy chętnie inwestują w nowe tytuły, krótko mówiąc – istnieje w tej sprawie jakiś pozytywny ferment. Na fanfary jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale to dobry moment, by zadać sobie pytanie, czy nasza powieść kryminalna zyskała już odrębną tożsamość, czy może nadal znajduje się w fazie twórczego naśladownictwa. Bez tożsamości nie ma marki. Bez marki nie ma owej wymarzonej przez media światowej sławy.

Więcej możesz przeczytać w 29/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także