Kalejdoskop kulturalny

Kalejdoskop kulturalny

MUZYKA

Piotr Metz

Zespół lata

Przyznawana na początku roku nagroda BBC dla najlepiej zapowiadającego się nowego artysty to świetna trampolina do natychmiastowej sławy. Nie inaczej było z najgorętszym zespołem 2015 – Years & Years. To najlepszy przykład recyklingu w muzycznej rozrywce XXI w. – trudno doszukać się w twórczości tria oryginalności choćby The Weeknd. Przeciwnie, jest to zbiór różnych brzmień podsumowujących współczesną ambitniejszą muzykę pop. Ten album znakomicie sprawdziłby się w najmodniejszych sklepach Londynu – obok Jamesa Blake’a, Sama Smitha i elektroniki spoglądającej w stronę złotych lat muzyki house. Każdy element produkcji – od procesowanych wokali po mroczne pogłosy – słyszymy wszędzie wokół. W efekcie „Communion” to niemal perfekcyjna i zarazem elegancka ścieżka dźwiękowa lata 2015. Czy zostanie z nami na dłużej? Nie sądzę. Warto za to podkreślić, że wszystko na tej płycie zrobione jest na świetnym poziomie – od chwytliwych piosenek, przez kreatywne wykonanie, po znakomitą produkcję. A to już w sumie bardzo dużo.

YEARS & YEARS, „COMMUNION”, UNIVERSAL

1. „Agnieszka Osiecka zaśpiewana”

Różni wykonawcy

EMPIK

2. „Fifty Shades of Grey”

Muzyka filmowa

UNIVERSAL

3. „Love in Portofino”

Andrea Bocelli

UNIVERSAL

4. „Communion”

Years & Years

UNIVERSAL

5. „Atramentowa”

Stanisława Celińska

POLSKIE RADIO

6. „Zabierz Empik.com na wakacje”

Różni wykonawcy

POMATON

7. „Królowie życia”

Gang Albanii

STEP RECORDS/CD-CONTACT

8. „Vanillahajs”

Tede & Sir Mich

WIELKIE JOŁ

9. „How Big, How Blue, How Beautiful”

Florence and the Machine

UNIVERSAL

10. „RMF Muzyka najlepsza pod słońcem”

Różni wykonawcy

POMATON

DANE WEDŁUG OFICJALNEJ LISTY SPRZEDAŻY DOTYCZĄ OKRESU 10.07-16.07.2015

Czarna legenda

NIEZBYT DOCENIANY W POLSCE, jeden z najważniejszych i najbardziej wpływowych zespołów czarnej muzyki. Stojący gdzieś pomiędzy Jamesem Brownem a Princem u szczytu swej sławy. Legendarne, nigdy wcześniej niewydane koncerty biją na głowę ich występ na festiwalu w Woodstock. Pokazują też, że na scenie w kilkunastominutowych improwizacjach tworzyli inną jakość niż w warunkach studyjnych. Przyznaje się do nich połowa branży r&b i hip- -hopu. Wyszukanie w archiwach i wydanie tych nagrań to zasługa jednego z członków grupy The Roots.

SLY AND THE FAMILY STONE, „LIVE AT THE FILLMORE EAST”, SONY

Na wielu frontach

WYJĄTKOWO DOCENIANY W POLSCE DUET, bynajmniej nie z uwagi na samplowanie Niemena, przeżywa drugą młodość. I to mimo zawirowań międzyludzkich (ostatnio w Polsce wystąpił pod tą firmą tylko JEDEN z muzyków). Ich znaczenie dla elektronicznej muzyki przełomu wieków podkreśla lista gości na płycie – od Becka, przez Q-Tipa po St. Vincent. Po typowo didżejskim albumie sprzed pięciu lat, tym razem panowie błyszczą na wielu frontach. Z łatwością przechodzą z przebojowych piosenek w odważne eksperymenty. Ich spojrzenie w przeszłość okazuje się być jak najbardziej na czasie. Młodzieży wycho- wana na papce Davida Guetty – uczta się !

THE CHEMICAL BROTHERS, „BORN IN THE ECHOES”, WARNER

FILMY

Krzysztof Kwiatkowski

DVD

1. „W głowie się nie mieści”

Reż. Pete Docter

DISNEY

2. „Ted 2”

Reż. Seth MacFarlane

UIP

3. „Ant-Man”

Reż. Peyton Reed

DISNEY

4. „Magic Mike XXL”

Reż. Gregory Jacobs

WARNER BROS.

5. „Terminator: Genisys”

Reż. Alan Taylor

UIP

6. „Z dala od zgiełku”

Reż. Thomas Vinterberg

IMPERIAL

7. „Agentka”

Reż. Paul Feig

IMPERIAL-CINEPIX

8. „Idol”

Reż. Dan Fogelman

MONOLITH

9. „Ups! Arka odpłynęła”

Reż. Seab McCormack, Toby Henkel

KINO ŚWIAT

10. „Sekrety morza”

Reż. Tomm Moore

VUE MOVIE

DANE WEDŁUG STATYSTYK MULTIKINA DOTYCZĄ OKRESU 17-19.07.2015

Przed erą dopalaczy

Paul Thomas Anderson to guru dzisiejszego amerykańskiego kina niezależnego. I jak na guru przystało, nie lubi zadań łatwych. Tym razem sięgnął po powieść Thomasa Pynchona „Wada ukryta”. Jej bohater jest jak nieślubne dziecko Sama Spade’a i Biga Lebowskiego wychowane w komunie hipisowskiej. Od pierwszego przejął zawód detektywa, trudną przeszłość i zgorzknienie, od drugiego – codzienną lekkość bycia. Hipisi zaś poza gustem wpoili mu styl i skłonność do zażywania narkotyków. To Doc Sportello – prywatny śledczy, ciągle na haju, który musi rozwiązać zagadkę zaginięcia potentata rynku nieruchomości i swojej dawnej partnerki. Reżyser „Magnolii”, „Aż poleje się krew”, „Mistrza” za każdym razem obiecuje arcydzieło i celuje najwyżej, jak się da. Niestety, tym razem przestrzelił.

Świetnie oddał świat halucynacji wiecznie zjaranego faceta, gdzie związki przyczynowe są raczej luźne, majak i prawda rozmywają się. Ale to by było na tyle. Nie udało się reżyserowi poprowadzić do końca ciekawego wątku. Nie pokazał obrazu zmieniającej się Ameryki i odchodzącego świata hipisów. Ostatniego momentu, w którym niedobitki dzieci kwiatów próbują odnaleźć się w rzeczywistości wypranej z dawnych kolorów. Bo nastroje zgorzkniały, a Era Wodnika nie nadeszła. W efekcie „Wada ukryta” staje się płaska i nuży. Sprowadza się do dwugodzinnej feerii narkotycznych atrakcji. Między Bogiem a prawdą – wciąż dobrej i perfekcyjnie zrealizowanej, z zapadającymi w pamięć rolami Joaquina Phoenixa i Josha Brolina. Ale jak na P.T. Andersona i Thomasa Pynchona to za mało.

„WADA UKRYTA”, REŻ. PAUL THOMAS ANDERSON, GALAPAGOS

Paryska miłość

GRECJA UPADA, UNIA EUROPEJSKA ROZSYPUJE SIĘ, A FRANCUSCY ARTYŚCI WCIĄŻ OPOWIADAJĄ O MIŁOŚCI. Brice Cauvin w „Sztuce uciekania” śledzi perturbacje uczuciowe trzech braci z paryskiej klasy średniej. Pierwszego – geja w dziesięcioletnim związku – dopada znużenie, które z trudem rozwiewa kolejnymi kochankami. Drugi – od lat związany z tą samą kobietą – odżywa dzięki romansowi. Trzeci nie może się pogodzić z rozwodem, choć pozostaje otwarty na propozycje erotyczne. Jest jeszcze przyjaciółka tego pierwszego, której większość kontaktów z ludźmi kończy się w łóżku (i nie tylko w łóżku). No i rodzice... Głęboka tolerancja dla porywów serca i meandrów relacji urzeka w tej komedii. I w ogóle we francuskim podejściu do miłości.

„SZTUKA UCIEKANIA”, REŻ. BRICE CAUVIN, VIVARTO

Z klasą

NIE JEST TO MOŻE KINO WSPÓŁCZE- SNE, MOCNE I ZADZIORNE. Thomas Vinterberg ekranizuje „Z dala od zgiełku” Thomasa Hardy’ego klasycznie i w kostiumie, z klasą i elegancją. Potrafi wydobyć z powieści wydającej się ramotą uniwersalne rysy: mówi o tym, jak trudno jest kochać, i o rozmijaniu się w uczuciu, ale też o poświęceniu. Do tego piękne plenery, wielowymiarowi bohaterowie i dobre role Carey Mul- ligan, Matthiasa Schoe naertsa i Michaela Sheena. I chyba najładniejszy dialog, kiedy bogaty absztyfikant, starając się o rękę bohaterki, obiecuje jej pianino. Młoda, lecz wyzwolona kobieta uśmiecha się zawadiacko, stwierdzając: „Tylko że ja mam pianino”. Dla tego i innych uśmiechów Mulligan warto ten film obejrzeć.

„Z DALA OD ZGIEŁKU”, REŻ. THOMAS VINTERBERG, IMPERIAL CINEPIX

AUTO

Mariusz Staniszewski

DO MIASTA I NA PIKNIK

Korando nie zaskakuje

Rzadko mi się zdarza, by po zaparkowaniu auta nieznani ludzie pytali, co to za samochód, którym właśnie przyjechałem. Nie wynika to raczej z tego, że jeżdżę modelami, którymi wstyd pokazać się na mieście, a przechodnie unikając rozmowy, po prostu tego wstydu mi oszczędzają. Motoryzacyjne koncerny dają najczęściej do testowania samochody w najdroższej, a więc i najlepiej prezentującej się opcji. Jeśli więc w przypadku SsangYonga Korando na ulicy zaczepiło mnie kilka osób, to znaczy, że zaciekawiło je coś innego. Padały zawsze takie same pytania. Co to za marka? I jak to jeździ? Jeśli rozkochani w samochodach Polacy nie kojarzą nie tylko linii modelu Korando, ale też jego znaczka, to koreański koncern musi wydać jeszcze grube miliony na promocję marki. Jeżeli do tego nic nie wiedzą o możliwościach tego małego SUV-a, to trzeba przyznać, że do rynkowego sukcesu jeszcze daleko. Zacznijmy więc od ceny, bo w przypadku samochodów mało popularnych jest ona szczególnie istotna. Ceny Korando wahają się od niecałych 69 tys. do blisko 100 tys. zł. Jak na auto o podwyższonym podwoziu oraz – w droższej testowanej wersji Sapphire – napędzie na cztery koła i mocnym 175-konnym silniku Diesla nie jest to cena wygórowana.

Oczywiście Korando nie jest autem terenowym, ale jeśli w czasie wakacji wybieracie się na piknik na łonie natury, to możecie mieć pewność, że auto poradzi sobie z całkiem sporym błotem, co – gdy patrzy się na linię pojazdu – jest miłym zaskoczeniem. Jeśli jednak wybieracie się na długie wakacje z dziećmi lub znajomymi, to będziecie mieli problem z zapakowaniem wszystkich walizek. Bagażnik preferuje przeciwników zabierania ze sobą większej ilości ubrań. Producent podaje, że w cyklu miejskim samochód spala 7,6 l oleju na setkę. Pewnie taki wynik da się uzyskać w warunkach laboratoryjnych, ale nie w Warszawie. Tu szczęściem będzie zejście poniżej 9 l. To jednak jest normalnym wynikiem w przypadku wysokiego, niezbyt opływowego samochodu. Rozczarowanie pojawia się, gdy znajdziemy się w środku. Co prawda wsiada się wygodnie, ale po zatrzaśnięciu drzwi mamy wrażenie podróży w czasie. Niestety wstecz. Design jest charakterystyczny dla aut z nieco niższej półki. ■

©� ©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Grzegorz Sadowski

KNOW-HOW

Asfalt z plastiku

Firma VolkerWessels ujawniła plan, jak pozbyć się asfaltu. I przy okazji chronić środowisko. Jej inżynierowie wpadli na pomysł stworzenia drogi z recyklingowanego plastiku. Ich zdaniem idea z jednej strony obniża koszt kładzenia nawierzchni, a z drugiej sprawia, że drogi staną się bardziej przyjazne środowisku. Ich projekt zakłada budowanie dróg z gotowych elementów, co ma być tańsze. Droga będzie wyposażona w wewnętrzne tunele, które mogą posłużyć do położenia w nich instalacji sanitarnych czy elektrycznych. Przedstawiciele firmy twierdzą, że nawierzchnia wykonana z recyklingowanego plastiku jest odporna na korozję oraz radzi sobie z temperaturami od 40 do 80 st.C. Dzięki temu plastikowa droga mogłaby wytrzymać nawet trzykrotnie dłużej od asfaltu.

Dron od Sony

NA RYNKU DRONÓW ROBI SIĘ CORAZ CIAŚNIEJ.

Chęć wejścia na niego zapowiedziało właśnie Sony. Według „WSJ” japońska firma rozpoczęła współpracę ze start- -upem o nazwie ZMP, zajmującym się systemami sterującymi, i razem stworzą spółkę Aerosense, która ma produkować drony. Dla Sony ten ruch wydaje się być sensowny. Firma w ubiegłym roku sprzedała dział komputerów PC wraz z mar- ką Vaio, ale nadal produkuje matryce i sensory. Te ostatnie mogłyby więc być wykorzystane w dronach.

APLIKACJE

WIFI MAPPER

szukasz darmowego WiFi. Ta aplikacja ci pomoże, gdyż tworzy mapę pobliskich sieci. Co więcej, możesz się do niej podłączyć z poziomu aplikacji

HEAD- TRAINER

czasem się to przydaje. Aplikacja do trenowania mózgu. Można poćwiczyć koncentrację, spostrzegawczość, pamięć czy podejmowanie decyzji

AAAA Maaaa

Smartwatch bez smartwatcha POLACY – PAWEŁ KARCZEWSKI ORAZ PATRYK LAMPRECHT – skonstruowali inteligentny pasek do zegarka, który umożliwia zamianę każdego zegarka w smartwatcha. Potrzebna elektronika schowana została w pasku. Działa on w połączeniu z aplikacją na system iOS oraz Android. Umożliwia ona monitorowanie swojej aktywności, osiąganie wyznaczonych celów czy też odbieranie informacji z paska. Detekcja gestów pozwala m.in. odrzucić połączenie telefoniczne w sposób niewidoczny dla innych.

Skuter dla ludu

COŚ TAKIEGO PRÓBUJE STWORZYĆ VOLKSWAGEN. Firma niezrażona doświadczeniami Segwaya, chce stworzyć trójkołowca, który będzie ekologicznym, tanim pojazdem dla wszystkich. Maszyna o nazwie Volks- -Roller wyposażona będzie w ekologiczny napęd elektryczny zasilany bateriami, które na jednym ładowaniu pozwolą przejechać około 19 km. Pojazd ważący około 10 kg będzie także składany. Volks-Roller pojawi się w sprzedaży w przyszłym roku i kosztować ma około 1000 euro.

Okładka tygodnika WPROST: 31/2015
Więcej możesz przeczytać w 31/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także