Apel o ratunek. „Ocalmy Esmeraldę Godlewską”

Z liścia

Monika „Esmeralda” Godlewska
Monika „Esmeralda” Godlewska / Źródło: Newspix.pl
Dlaczego niektóre kobiety są genetycznie wyposażone w skłonność do autodestrukcji i namiętnie pchają się na świecznik, by swoje życie niszczyć w świetle reflektorów? I dlaczego żadna ze sprzyjających im osób nie powstrzymuje ich przed tym? Mam na myśli Monikę „Esmeraldę” Godlewską, gwiazdkę telewizyjnych show oraz gal Fame MMA, gdzie zasłynęła głównie z przegranych walk w oktagonie. Godlewska właśnie przerzuciła się na coraz popularniejszą w Polsce konkurencję, czyli – dosłownie – mordobicie.

Wygląda to tak. Naprzeciwko siebie stają dwie osoby, asekurowane przez znajomych – zwanych także „trenerami” – wszak siła uderzenia może powalić. I tych dwóch konkurentów na przemian wymierza sobie uderzenia w twarz, raz po raz się oklepując.

Ta idiotyczna dyscyplina nazywa się punchdown, po naszemu mordobicie. Nie ma to ze sportem nic wspólnego, ale właśnie szturmem podbija Polskę, zajmując tym samym drugie miejsce – jak na razie – w moim subiektywnym rankingu najbardziej patologicznych przedsięwzięć pseudosportowych (tuż po wspomnianym na początku Fame MMA).

Dodam tylko, że ta dyscyplina przywędrowała do nas z Rosji, w której to mistrzostwa w walkach „na liście” organizowane są od pewnego czasu i cieszą się dużą popularnością.

Skąd biorą się chętni do oklepywania się na oczach widzów? W Polsce to głównie patocelebryci wyjęci z telewizyjnych reality-show, YouTube'a czy Instagrama, niedoszli mistrzowie mieszanych sportów walki oraz inni desperaci, marzący o romansie z trzecią ligą rodzimego show-biznesu. Akces do takich „zawodów” niedawno zgłosiła też Monika „Esmeralda” Godlewska.

Artykuł został opublikowany w 10/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 3

Czytaj także