Władze gminy położonej na północy Portugalii twierdzą, że brakuje im już pomysłów, w jaki sposób zagospodarować nowy obiekt oświatowy bez ponoszenia dodatkowych kosztów. - Właściciel przylegającego do przedszkola terenu żąda 300 tys. euro za udostępnienie przestrzeni na drogi i wytyczenie przejazdów. Nie chcemy już dokładać do tego nielogicznego projektu promowanego przez poprzednie władze samorządowe. Rolnik tymczasem nie chce ustąpić - podkreśla Gomes.
Zdesperowane władze Barcelos próbowały już oddać przedszkole w zarząd Czerwonego Krzyża, lecz nikt z jego pracowników nie chce przedzierać się przez rosnącą wokół obiektu kukurydzę. Poza tym, według przepisów, już samo przekraczanie plantacji bez zgody rolnika jest nielegalne.
PAP, arb
