Dr Lasota o sporze wokół marszu narodowców: To bardzo przykre, są granice przyzwoitości

Dr Lasota o sporze wokół marszu narodowców: To bardzo przykre, są granice przyzwoitości

Dr Marek Lasota
Dr Marek Lasota Źródło: Newspix.pl / ŁUKASZ WIESZAŁA/FOKUSMEDIA
Jestem pokoleniem, które próbowano wychowywać w duchu rozmaitych marszów rocznicowych i nie najlepiej mi się to kojarzy. To, co musi odbyć się oficjalnie według ceremoniału państwowego, jest bezsporne. Zrozumiałe są też ludyczne imprezy, które działają na zasadzie katalizatora różnych emocji, ale są granice przyzwoitości – mówi w rozmowie z „Wprost” dr Marek Lasota, dyrektor Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, odnosząc się do sporu dotyczącego Marszu Powstania Warszawskiego.

Agnieszka Szczepańska, „Wprost”: Obchodom rocznicy powstania warszawskiego co roku towarzyszą polityczne przepychanki. Nie inaczej jest tym razem. Spór między miastem a narodowcami o Marsz Powstania Warszawskiego musiał rozstrzygać sąd, który ostatecznie oddalił zażalenie organizatora inicjatywy, Roberta Bąkiewicza. Ale to nie koniec, sprawę bowiem wzięła pod lupę prokuratura. Co pan o tym sądzi?

Dr Robert Lasota: To wszystko jest bardzo przykre, szczególnie dla weteranów, którzy wciąż żyją i apelują o godne obchody kolejnych rocznic.

Wciąż niewiele się zmienia w tej materii.

W tego typu konfliktach dochodzi do zderzenia myślenia zideologizowanego, oderwanego od realiów, mającego za nic ludzi, którzy nie tyle mają inne poglądy, co są po prostu świadkami historii. To oni wiedzą, co się wydarzyło a nie ci, co to sobie wyobrażają na swój sposób.

W ubiegłym roku, podczas demonstracji dla obecności Polski w UE, Robert Bąkiewicz zagłuszał wystąpienie Wandy Traczyk-Stawskiej, uczestniczki powstania warszawskiego. Wszelkie granice zostały już przekroczone?

Porównałbym to do sporu sprzed lat, gdy wybuczano prof. Władysława Bartoszewskiego, który ośmielili się uczestniczyć w celebracji rocznicy, składając kwiaty. Brakuje słów, gdy dochodzi do takich incydentów. Ci, co tak postępują, mają za nic pamięć o ludziach, o faktach historycznych. Mają swoją ideologię i wykorzystują święto do autopromocji. Nie ma to nic wspólnego z pamięcią, stosunkiem do przeszłości własnego narodu.

To profanacja zarówno powstańców, jak i samej rocznicy.
Źródło: Wprost
 4

Ponadto w magazynie