Specjalny wysłannik Trumpa na Ukrainę lobbystą producentów broni

Specjalny wysłannik Trumpa na Ukrainę lobbystą producentów broni

Donald Trump
Donald Trump / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Każdy pragmatyk wie, że imperia nie mają żadnych sojuszy, a jedynie interesy. Dla Ukrainy idealnie jest, że ma je w ich kraju amerykański koncern zbrojeniowy a także demokracji i republikanie, rozpoczynający śmiertelny bój o Biały Dom.

Ale teraz będzie używanie! Każdy, komu nie podoba się amerykańskie zaangażowanie w Europie Środkowej będzie miał koronny dowód, że Jankesi nic, tylko szukają powodów na wyssanie ostatniej kropli krwi z tej części świata, bez oglądania się na zgliszcza, które po sobie pozostawią. Chodzi oczywiście o Ukrainę. Gdy Biały Dom, po wielu latach wahań, zgodził się w końcu wyposażyć Ukraińców w broń, dzięki której mogą szachować Rosjan w Donbasie, radości w Kijowie, złości w Moskwie i żalom w Brukseli nie było końca. Teraz z kolei powinniśmy drzeć sobie włosy z głowy i rozpaczać, że Amerykanom wcale nie chodził o obronę kruchej wolności i demokracji w strefie postsowieckiej, tylko o zwykłe interesy. Wszystko dlatego, że Kurt Volker, specjalny wysłannik Białego Domu do Kijowa, człowiek, który przekonał do tego, że dostarczenie Ukraińcom pocisków przeciwpancernych Javelins pozwoli im skutecznie szachować Rosjan, pracował dla firmy, produkującej tę broń. Co prawda nie bezpośrednio, ale faktem jest, że zatrudniające go dorywczo firma lobbingowa BGR Group i think tank McCain Institute są powiązane finansowo z Raytheon Company, wiodącym producentem broni w USA.

Oficjalnie konfliktu interesów w pracy Volkera nie ma, ale mimo to doświadczony dyplomata, były ambasador USA przy NATO już podał się do dymisji. Wiadomo przecież jak to wygląda: może być tak, że Volker przykrawał swoje rekomendacje dla Białego Domu pod konkretne produkty konkretnej firmy, która płaciła mu przez powiązane z nią instytucje. To, że dostawa tej konkretnej broni pozwoli Ukrainie odetchnąć od rosyjskiego zagrożenia przestaje się w tej chwili liczyć. Za chwilę usłyszymy pewnie, że i samo rosyjskie zagrożenie dla Ukrainy jest amerykańskim wymysłem, prowokacją, obliczoną na zarobienie na dostawach broni i różnych innych sprawach, także tych w wymiarze czysto politycznym.

Volker podaje się przecież do dymisji w chwili, gdy cała Ameryka w przyspieszonym tempie uczy się zawiłości ukraińskich realiów i tego, jak poczynają sobie w tym kraju najważniejsi amerykańscy politycy, od byłego wiceprezydenta Joe Bidena, po Donalda Trumpa. Dzieje się tak nie bez zachęt ze strony samych Ukraińców, którzy dobrze rozumieją, jak wiele zależy od amerykańskiego zaangażowania w ich kraju. Nikt też nie ma tam złudzeń, że są w stanie przyciągnąć to zaangażowaniem samym tylko graniem na wolnościowych sentymentach. Ukraińcy zbyt długo byli pod moskiewskim butem, żeby łapać się na tani sentymentalizm. Każdy pragmatyk wie, że imperia nie mają żadnych sojuszu a jedynie interesy. Dla Ukrainy idealnie jest, że ma je w ich kraju Raytheon a także demokracji i republikanie, rozpoczynający śmiertelny bój o Biały Dom. Wszystko inne może wydarzyć się niejako przy okazji. Oby tylko z korzyścią dla naszych wschodnich sąsiadów.

Czytaj także:
Wobec Trumpa rozpoczęto procedurę ws. impeachmentu. Pojawia się polski wątek w tzw. „aferze ukraińskiej”

Źródło: Wprost

Czytaj także

 1
  • Brawo panie Mielnik, imperia ale i państwa nie mają przyjaciół, a tylko interesy. Tylko czyje? Ogólnie niestety nie te obywateli, a władców, arystokracji, elit, plutokratów, rządzących i ich sponsorów. Military industrial complex, przed którym Pres. Eisenhower w r. 1961 istnieje i żyje świetnie, jak najbardziej w USA, przez bezustanne wojny.
    Okupacja wyszła z mody, jak i niewolnictwo, bo to źle wygląda i wymaga ciągłych inwestycji.
    Lepiej działa brytyjski model wypróbowany w Irlandii i koloniach: Instalacja przyjaznych reżimów, które można dowolnie zmieniać (regime change) i które swoje kraje lepiej okradają, niż by to jakikolwiek okupant potrafił.
    No i indentured servants, tania siła robocza nie wymagająca inwestycji, co bolszewia i III. Rzesza praktykowały w obozach pracy, dzisiaj praktykujemy to przez wyścig szczurów w globalizacji …
    Umowa społeczna, o której pisał J. J. Rousseau, jak i zasady Pisma Świętego to zacofana przeszłość.