Nowy minister jedzie na granicę z Ukrainą. „Pierwszy krok w serii działań”

Nowy minister jedzie na granicę z Ukrainą. „Pierwszy krok w serii działań”

Dariusz Klimczak
Dariusz Klimczak Źródło:Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI / FOTONEWS
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak jedzie na spotkanie z przewoźnikami, którzy protestują na granicy polsko-ukraińskiej. Uczestnicy protestu zapowiedzieli odwołanie się do sądu od decyzji wójta Dorohuska.

W środę, 13 grudnia, w Pałacu Prezydenckim w Warszawie odbyło się zaprzysiężenie nowego rządu premiera Donalda Tuska. Tekę ministra infrastruktury objął poseł PSL Dariusz Klimczak.

Klimczak jedzie spotkać się z protestującymi

Już kilka godzin po zaprzysiężeniu Klimczak poinformował na X (dawniej Twitter), że udaje się na granicę z Ukrainą, gdzie od ponad miesiąca trwa protest naszych przewoźników.

„Jadę na spotkanie z protestującymi przewoźnikami. Rozwiązanie problemu wymaga działań na kilku płaszczyznach. Zaczynam od rozmowy z przedsiębiorcami, którzy czują się poszkodowani oraz zaniedbani. To pierwszy krok w serii działań, które podejmuję w pierwszych dniach mojej pracy” – oświadczył nowy minister infrastruktury.

Protest na granicy z Ukrainą. Jaki jest jego cel?

Przypomnijmy, że polscy przewoźnicy protestują na granicy z Ukrainą od 6 listopada. Ich działania polegają na blokowaniu ciężarówkom wyjazdu z naszego kraju. Przepuszczają tylko kilka aut na godzinę.

Chcą w ten sposób zwrócić uwagę, że odnotowują coraz większe straty. To pokłosie decyzji Brukseli, na mocy której zniesiono ograniczenia wobec ukraińskich przewoźników. Protestujący domagają się przywrócenia regulacji, które obowiązywały przed rozpoczęciem przez Rosję napaści na Ukrainę.

Polega to na m.in. wprowadzeniu systemu zezwoleń handlowych dla ukraińskich firm na transport towarów – z wyjątkiem pomocy humanitarnej i dostaw dla ukraińskiego wojska – czy zakazu rejestrowania w Polsce firm transportowych ze wschodnim kapitałem.

Przewoźnicy odwołają się od decyzji wójta Dorohuska

Największe kolejki – których długość wynosi ponad 60 km – występującą obecnie przed przejściami granicznymi w Korczowej i Hrebennem. Utrudnienia przed przejściem w Dorohusku zniknęły w ubiegły poniedziałek, 11 grudnia.

Tego dnia wójt gminy Dorohusk Wojciech Sawa wydał decyzję o cofnięciu zezwolenia na protest. Powołał się na ustawową przesłankę – zagrożenie mienia znacznych rozmiarów. Innymi słowy, protest powodował wśród okolicznych przedsiębiorców zbyt dotkliwe straty.

– Protest uderzył nie tylko w kierowców. Tracą przedsiębiorcy, ludzie pracujący, inne grupy społeczne, które nie mają pracy. To przeważyło – skwitował wójt Dorohuska, cytowany za RMF FM.

Protestujący przewoźnicy nie zamierzają składać broni. Zapowiedzieli odwołanie się od decyzji wójta Dorohuska do sądu. Ponadto, zamierzają złożyć wnioski o zorganizowanie kolejnych protestów.

Czytaj też:
Wójt rozwiązał protest przewoźników w Hrebennem. „Nie mogę dłużej pozwolić”
Czytaj też:
Protest przewoźników. Ciężarówki z Ukrainy wjechały do Polski pociągiem

Źródło: X (dawniej Twitter), RMF FM