Biden zaprosił jednocześnie Dudę i Tuska. Ekspert dla „Wprost”: Zaproszenie obu naraz może być sygnałem

Biden zaprosił jednocześnie Dudę i Tuska. Ekspert dla „Wprost”: Zaproszenie obu naraz może być sygnałem

Andrzej Duda i Donald Tusk
Andrzej Duda i Donald TuskŹródło:Flickr / European Council President
Joe Biden spotka się niebawem z Andrzejem Dudą i Donaldem Tuskiem. – Biden może sugerować, że dla niego jest najważniejsze, żeby te dwa ośrodki władzy wypracowały wspólną wizję tego, jak ma wyglądać polska demokracja – skomentował prof. Bohdan Szklarski.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden zaprosił na wspólne spotkanie w Białym Domu prezydenta Andrzeja Dudę oraz premiera Donalda Tuska.

O czym będą rozmawiać przywódcy Polski i USA?

Do spotkania dojdzie 12 marca. To nieprzypadkowa data. W tym dniu przypadnie 25. rocznica przystąpienia naszego kraju do NATO. Przypomnijmy, że do struktur Sojuszu przyjęto wówczas także Czechy i Węgry.

Na agendzie spotkania znajdą się przygotowania do lipcowego szczytu NATO w Waszyngtonie, polsko-amerykańskie relacje gospodarcze czy kwestia partnerstwa energetycznego.

– Przywódcy potwierdzą swoje niezachwiane poparcie dla Ukrainy w związku brutalną wojną prowadzoną przez Rosję – uzupełniła Karine Jean-Pierre, sekretarz prasowy Białego Domu.

Prof. Szklarski: Nie rozmawiać dwa razy w sprawie, która powinna łączyć

Zapytaliśmy amerykanistów, dlaczego Biden zdecydował się na jednoczesne zaproszenie prezydenta i premiera naszego kraju.

– W Polsce są spory, wiemy, ale sprawy bezpieczeństwa i granicy wschodniej NATO są na tyle ważne, że prezydent i premier odkładają na bok animozje i lecą razem do Waszyngtonu. To jedna interpretacja, ta dla świata. Druga rzecz jest związana z kompetencjami, które reprezentują obaj politycy. Obaj reprezentują kompetencje w dziedzinie polityki zagranicznej, w dodatku nie jasno rozdzielone. Jeżeli Bidenowi chodzi o to, żeby nie rozmawiać dwa razy w sprawie, która powinna łączyć, to naturalną rzeczą jest, że spotyka się z obiema osobami, które odpowiadają za politykę zagraniczną w Polsce – skomentował dla „Wprost” prof. Bohdan Szklarski, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

„Każda strona będzie to interpretować jako swój sukces”

Na rozmówca zwrócił uwagę, że Pałac Prezydencki i Kancelaria Premiera przedstawią prawdopodobnie całkowicie różne interpretacje decyzji Bidena.

– Zaproszenie obu naraz może być sygnałem: nie kłóćcie się, są ważniejsze sprawy. (...) Prezydent Biden może sugerować, że dla niego jest najważniejsze, żeby te dwa ośrodki władzy wypracowały wspólną wizję tego, jak ma wyglądać polska demokracja. Chcemy was razem tutaj zobaczyć, z wami razem rozmawiać. Każda strona będzie to interpretować jako swój sukces. Pałac Prezydencki będzie mówić, że Biden zaprosił Dudę, a premier pojechał jako osoba towarzysząca. (...) O uznaniu dla prezydenta mimo różnych kontrowersji w polskiej polityce, że Amerykanie dostrzegają jego znaczącą rolę, jaką w tej polityce odgrywa. Druga strona może mówić, że zaproszenie Tuska – które nie musiało nastąpić, to raczej wyróżnienie – jako sygnał wzmacniający jego wizję demokracji w Polsce – kontynuował prof. Szklarski.

Związek z wyborami prezydenckimi w USA?

Niewykluczone, że wystosowanie wspólnego zaproszenia dla prezydenta i premiera Polski jest związane z wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych, które odbędą się w listopadzie. Wszystko wskazuje na to, że zmierzą się w nich Joe Biden oraz jego bezpośredni poprzednik Donald Trump.

– Przyjeżdżają politycy wspierający oddzielne obozy w polityce amerykańskiej. Prezydent Duda jest prorepublikański i protrumpowski, a premier Tusk prodemokratyczny i probidenowski. (...) Demokraci mogą później mówić, że nie jest prawdą, jak twierdził Trump, że kocha go Europa Wschodnia, że Polska go kocha jako republikańskiego prezydenta, bo tylko on potrafi tak pięknie mówić o polskim bezpieczeństwie i historii. Biden też będzie mógł mówić o tym, że to wsparcie z Europy dla jego administracji jest ponadpolityczne. Ostatni wymiar dotyczy sprawy, którą chyba rozdmuchujemy, czyli siły politycznej Polonii amerykańskiej w jesiennych wyborach. Po pierwsze, to grupa podzielona, a po drugie politycznie słaba. Ale każdy głos się liczy – dodał prof. Szklarski.

Prof. Lewicki: Kongres czymś takim by się nie przejmował

Czy jednoczesne zaproszenie naszych przywódców może być próbą wysłania przez Bidena sygnału do Kongresu? Taką sugestię wysunął w rozmowie z RMF FM Daniel Fried, były ambasador USA w Polsce.

Chodzi o zamanifestowanie, że politycy reprezentujący przeciwne strony politycznej barykady potrafią mówić jednym głosem w sprawie wsparcia Ukrainy. W Kongresie od kilku miesięcy trwa bowiem impas w sprawie przyjęcia ustawy pomocowej dla władz w Kijowie.

– Kongres czymś takim by się nie przejmował. Pamiętajmy o reakcji Senatu na tweeta Tuska [chodzi o krytykę republikanów za odrzucenie ustawy dotyczącej pomocy dla Ukrainy – red.]. To bardzo dziwna decyzja. (...) Ze strony amerykańskiej nie widzę po temu rzeczowego uzasadnienia i nie sądzę, by to wywarło jakiekolwiek wrażenie na kręgach waszyngtońskich – ocenił prof. Zbigniew Lewicki, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Czytaj też:
John Kirby o wspólnym zaproszeniu Dudy i Tuska do Białego Domu. „Wszystko zostało skonsultowane”
Czytaj też:
Wrze po wpisie Donalda Tuska. Niespodziewana reakcja Jacka Kurskiego