Atak Rosji na kraje bałtyckie lub Polskę? „Będzie chciała przetestować NATO”

Atak Rosji na kraje bałtyckie lub Polskę? „Będzie chciała przetestować NATO”

Margus Tsahkna, minister spraw zagranicznych Estonii
Margus Tsahkna, minister spraw zagranicznych EstoniiŹródło:Wikipedia / Estonian Foreign Ministry
Szef MSZ Estonii Margus Tsahkna ostrzegł, że już za kilka lat Rosja może zaatakować kraje bałtyckie lub Polskę. – Wychodzi na jedno (...). Putin nie cierpi nas wszystkich na równi – zaznaczył estoński polityk.

W środę, 21 lutego, dziennik „Rzeczpospolita” opublikował wywiad z Margusem Tsahkną, ministrem spraw zagranicznych Estonii.

Szef MSZ Estonii: Putin potrzebuje wojny

Polityk ostrzegł, że Rosja odtworzy swoją armię w ciągu zaledwie kilku lat, po czym może zaatakować kolejny po Ukrainie kraj. Warto zaznaczyć, że obecny szef dyplomacji Estonii był wcześniej – tj. w latach 2016-2017 – ministrem obrony.

Niestety, nie jest to pierwsze tego typu ostrzeżenie. Wielu ekspertów zwraca uwagę, że mimo nałożonych przez Zachód sankcji Rosji udało się przestawić swoją gospodarkę w tryb wojenny, a zakłady zbrojeniowe w tym kraju pracują pełną parą.

Przykładem tego jest wypowiedź gen. Eirika Kristoffersena, dowódcy armii Norwegii. Kilka tygodni temu generał stwierdził, że jego kraj ma najwyżej trzy lata na przygotowanie się do obrony przed agresją ze strony Rosji.

– Wiedziałem, że mam po drugiej stronie granicy ponad 100 tys. rosyjskich żołnierzy gotowych w każdej chwili uderzyć w Estonię. Dziś już ich tam nie ma: walczą na Ukrainie. (...) Rosja ma plan odtworzenia tych sił, a nawet podwojenia ich liczby. Zajmie jej to trzy, może pięć lat. Ale zrobi to, bo rosyjska machina wojenna pracuje sprawnie, produkuje w wielkiej liczbie amunicję, broń. Putin to wojenny watażka. Potrzebuje wojny, to ona będzie jego dziedzictwem – skomentował Tsahkna w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Atak na Polskę? „Putin nie cierpi nas wszystkich”

Estoński polityk uważa, że Rosja może zdecydować się zaatakować nie tylko kraje bałtyckie – czyli Litwę, Łotwę i Estonię – ale również nasz kraj.

Ostrzegł, że satrapa Kremla traktuje Polskę jako część tzw. ruskiego miru – co oznacza dosłownie „rosyjski świat” – czyli rosyjskiej przestrzeni politycznej i kulturowej.

– Wychodzi na jedno, czy Rosja uderzy w Polskę czy w kraje bałtyckie. Będzie chciała przetestować NATO i jeśli by się okazało, że zwycięży, zawali się system bezpieczeństwa dla nas wszystkich. (...) Putin nie cierpi nas wszystkich na równi. Zarówno krajów bałtyckich, jak i Polski. Tu nie chodzi tylko o wizję historyczną i terytorialną, ale także o zagrożenie dla jego autorytarnego reżimu. Wszystkie nasze kraje są zarzewiem wolności, która może wysadzić rosyjską dyktaturę – kontynuował Tsahkna.

Czytaj też:
Władimir Putin stał się jeszcze bardziej niebezpieczny? „Nie ma nic do stracenia”
Czytaj też:
Jak skończy się wojna w Ukrainie? Zaskakujące wyniki sondażu z 12 krajów