Tomasz Stankiewicz, „Wprost”: Karol Nawrocki w trakcie swojego orędzia zapowiedział napisanie nowej ustawy zasadniczej, nowej konstytucji w 2030 roku. Czy Konfederacja będzie chciała mieć wpływ na nowy kształt konstytucji?
Krzysztof Mulawa, poseł Konfederacji: Konfederacja powinna mieć wpływ. My z wyborów na wybory udowadniamy nasze rosnące poparcie polityczne, poparcie wyborców.
Czy w partii są w ogóle chęci do zmian konstytucji?
Oczywiście, że są chęci. Mówimy o tym niejednokrotnie w wywiadach, że obecnie Polska znajduje się w takiej sytuacji, że ta konstytucja – patrząc na tę starą konstytucję – wydaje się już bardzo mocno dziurawa, podziurawiona jak ser szwajcarski i trzeba już myśleć, już dziś, w 2025 roku, a właściwie powinniśmy byli zacząć myśleć o tym kilka lat temu, nad nową konstytucją. Chciałbym, żeby kiedyś Polska znalazła się poza Unią Europejską, żeby mogła żyć swobodnie, w sposób suwerenny, żebyśmy mogli się bogacić. Te pięć lat to jest dobry czas, żeby w umysłach, w głowach wszystkich polityków, nawet tych, którzy jeszcze nie zgadzają się na zmianę konstytucji, to wszystko powoli się układało, żebyśmy w 2030 roku mogli uchwalać nową konstytucję – we względnej większości, bo wiem, że zawsze będą polscy parlamentarzyści, którzy będą się temu bardzo mocno sprzeciwiać, ale ważne, żeby jak najwięcej polskich parlamentarzystów zagłosowało ewentualnie za czymś w 2030 roku.
„Ani PiS, ani PO, nie mogą nam napisać nowej konstytucji”
Czy to będzie zupełnie nowa konstytucja, czy może usprawniona obecna?
Nikt nie powinien wypowiadać się w sposób jednoznaczny. Żebyśmy mogli mieć do czynienia z nową konstytucją, to powinien być konsensus większości polskiej sceny politycznej. A jeśli chodzi o większość, to jako poseł Konfederacji nie chciałbym dyktować wszystkich zagadnień znajdujących się w nowej konstytucji. I również nie chciałbym w drugą stronę, żeby czy to Prawo i Sprawiedliwość, czy Platforma Obywatelska dyktowały nam, jak powinna ta konstytucja wyglądać. To powinien być efekt wspólnych uzgodnień, wspólnej wizji nowej Polski, nowej konstytucji.
Patrząc na całą scenę polityczną, czy jest porozumienie w sprawie nowej konstytucji, czy nie do końca? Bo prawa strona chce nowej konstytucji, a lewa strona już niekoniecznie.
Lewa strona nie musi o tym mówić, ale z rozmów kuluarowych wiem, że w niektórych aspektach wypowiada się, że ta konstytucja po prostu nie pasuje do obecnych czasów. Trzeba ją zmienić. Jednak dynamika sceny politycznej wpływa na polskich parlamentarzystów tak, że nie zawsze mówi się to, co mówi się w kuluarach, w wywiadach radiowych czy telewizyjnych, także tam też jest jakaś chęć. Zobaczymy, czy będą decyzje polityczne, żeby mówić o tym głośniej, czyli w mediach.
Poseł Konfederacji: Jesteśmy w stanie wybić się na niepodległość
Karol Nawrocki powiedział: "Polska w Unii Europejskiej, ale nie Unia Europejska w Polsce". Jak to rozumieć?
Trzeba to rozumieć tak, że pan prezydent Nawrocki jest zwolennikiem Unii Europejskiej, jednocześnie chce w jakiś sposób bronić naszej suwerenności. Tylko w jakiejś części podzielam ten pogląd – w warstwie narracyjnej. Jednak zwracam uwagę, że właściwie sami polscy politycy, jako społeczeństwo wybierając takich, a nie innych polityków, doprowadziliśmy do tego, że nasza suwerenność została już bardzo daleko przeniesiona poza obszar Rzeczypospolitej Polskiej do Brukseli. I to mi się nie podoba. To mi się bardzo nie podoba. To wpływa na nasze bieżące funkcjonowanie. Ja do tej narracji dodałbym to, żebyśmy myśleli również o tym, czy jesteśmy jako Polska w stanie – a ja wierzę, że jesteśmy – żyć poza Unią Europejską, jeżeli do tego dojrzeje polskie społeczeństwo, bo nie może do tego dojrzeć tylko i wyłącznie klasa polityczna, wskazując, że już powoli coraz mniej nam się to opłaca ze względów finansowych, bo już dawno ze względów suwerennościowych, ale jeszcze to wszystko musi zrozumieć opinia publiczna, że po prostu ze względu na uwarunkowania unijne żyje nam się gorzej, biedniej, a mogłoby być lepiej. Nie zawsze musimy być w uścisku Brukseli, Stanów Zjednoczonych czy Rosji. Jesteśmy w stanie wybić się na niepodległość. Jesteśmy dumnym, bogatym w doświadczenie, wiedzę i chęci narodem. Także miejmy siłę, żeby kiedyś wyjść z Unii Europejskiej, jak do tego dojrzejemy.
A czy to jest w ogóle możliwe? Bo patrząc na historię, to zawsze byliśmy albo pod „butem Moskwy”, albo pod „butem Zachodu”. Czy możliwa jest suwerenna, niepodległa Polska, patrząc też na to, że Polska się wyludnia?
Jest, oczywiście.
Wtedy mówimy o 30 milionach mieszkańców wobec kilkuset milionów, jeśli patrzymy na całą Unię Europejską. Chodzi też o umowy gospodarcze. Jak pan to widzi – wyjście Polski z Unii Europejskiej?
Pan mówi o 30 milionach, nawet 36 milionach, a inne państwa działają na zasadzie interesów, po prostu interesów. Jeżeli inne państwa będą chciały sprzedawać swoje dobra, eksportować, będą chciały korzystać z tego, żeby nam coś sprzedać, to są w stanie bardzo szybko podpisać z nami umowy handlowe, nawet wtedy, gdy Polska lub jakikolwiek inny kraj nie będzie w Unii Europejskiej. Unia Europejska nie oznacza, że nie będziemy mogli kupować czy sprzedawać towarów na arenie międzynarodowej. Mówię tu głównie o obecnych krajach Unii Europejskiej. Także to wszystko nadal będzie się mogło wszystkim opłacać – nam ze względów suwerennościowych, nawet finansowych, a innym krajom ze względów finansowych. Nawet ten „odcień bycia pod butem Moskwy czy Zachodu” – to nawet tutaj zgadzam się z panem, to jest wydźwięk pejoratywny. Wtedy, gdy byliśmy pod butem moskiewskim, wielu ludziom wydawało się, że to jest niemożliwe, że będzie tylko gorzej, gdybyśmy wyszli spod tego buta. A dziś mówimy – używamy słowa „but”, bo wiemy, że da się żyć bez buta moskiewskiego. Dałoby się również bez buta brukselskiego. Polacy muszą w to tylko uwierzyć. A patrzmy, że jesteśmy krajem bogatszym.
Poseł Mulawa: Legalna masowa imigracja jest zła
Patrząc na Wielką Brytanię, która wyszła z Unii Europejskiej, tam nie dzieje się dobrze po wyjściu. Przynajmniej statystyki tak pokazują, że jest gorzej niż było wcześniej. Prosty przykład – brakuje kierowców „tirów”.
Jasne, to mogę powiedzieć tak, że w Niemczech też brakuje kierowców „tirów”, a są w Unii Europejskiej. To nie jest naprawdę żaden argument. Oczywiście, tam były chwilowe problemy z zaopatrzeniem sklepów, bo rzeczywiście społeczeństwo się przeraziło – to były kwestie naprawdę chwilowe. A dzisiaj w Anglii mają inne problemy, na przykład z migracją, z którą nie poradzili sobie.
Polska nie ma takiego problemu jak Anglia, jeśli chodzi o migrację.To trochę temat zastępczy, przynajmniej w Polsce.
Nie, to nie jest temat zastępczy. Jesteśmy krajem, który w ciągu ostatnich 10 lat przyjmował największą w Europie liczbę imigrantów. Wydawaliśmy największą ilość pierwszych pozwoleń na pracę – legalnych imigrantów, nie nielegalnych. I my jako Konfederacja jesteśmy chyba jedyną siłą polityczną, która jest po prostu dużo przed innymi siłami politycznymi, bo rozumiemy, że te problemy nie wynikają tylko i wyłącznie z nielegalnej migracji. Problemy migracyjne, którymi zrobiły sobie „kuku” takie państwa jak Anglia, Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Włochy i inne, wynikały głównie nie z nielegalnej migracji, ale z masowej, niekontrolowanej – i, uwaga, legalnej – imigracji. My jako Konfederacja mówimy, że również niekontrolowana, masowa imigracja legalna jest po prostu zła, bo kwestia asymilacji jest tylko i wyłącznie teoretyczna. Asymilować może się tysiąc, może dziesięć tysięcy mieszkańców w skali roku, dwóch lat, ale nie jest w stanie się zasymilować milion mieszkańców obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej rocznie, a z takimi liczbami, prawie miliona, mieliśmy do czynienia przez ostatnie 8 lat.
Podsumowując, jest pan za wyjściem Polski z Unii Europejskiej?
Chciałbym, żeby kiedyś Polska znajdowała się poza Unią Europejską, żeby mogła żyć swobodnie, w sposób suwerenny, żebyśmy mogli się bogacić. I wierzę, że to jest możliwe, i liczę na to, że polskie społeczeństwo zrozumie, że powoli po prostu nam się to nie opłaca. I wtedy, kiedy polskie społeczeństwo uzna, że się nie opłaca, ja na pewno nie będę sekundy, nawet minuty zwlekał, żeby podnieść w parlamencie rękę, jeśli będzie trzeba decydować o tym, czy chcemy być poza kolejnym „butem” – tym razem brukselskim.
Czytaj też:
Czarne chmury nad Robertem Bąkiewiczem. Ma usłyszeć zarzutyCzytaj też:
MSZ Białorusi ostrzega Polskę. Nie wyklucza „odpowiedzi na prowokacyjne działania”
