„Afera hejterska”. Prokuratura zabezpieczyła komputery w Ministerstwie Sprawiedliwości

„Afera hejterska”. Prokuratura zabezpieczyła komputery w Ministerstwie Sprawiedliwości

Ministerstwo Sprawiedliwości
Ministerstwo Sprawiedliwości / Źródło: Ministerstwo Sprawiedliwości
Jak informuje Onet, w związku z tzw. aferą hejterską prokuratura zabezpieczyła komputery w Ministerstwie Sprawiedliwości. Z komputerów mieli korzystać zamieszani w aferę sędziowie delegowani do resortu.

Jak nieoficjalnie ustalił Onet, śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie weszli w ostatnich dniach do Ministerstwa Sprawiedliwości i zabezpieczyli komputery i nośniki pamięci, do których dostęp mogli mieć m.in. Łukasz Piebiak i Jakub Iwaniec.

Potwierdzam, że w sprawie zabezpieczono sprzęt elektroniczny w siedzibie Ministerstwa Sprawiedliwości. Jednak o dalszych szczegółach na tym etapie postępowania dla dobra sprawy nie informujemy – mówi Onetowi prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zabezpieczenie sprzętu ma dotyczyć komputerów z której korzystali „bohaterowie” tzw. afery hejterskiej. Przypomnijmy, że jak ustalili dziennikarze Onetu, w resorcie sprawiedliwości miał istnieć ośrodek, który nadzorował i koordynował działania prześladowcze wobec sędziów, sprzeciwiających się reformie sądownictwa. Chodzi m.in. o szefa "Iustitii" Krystiana Markiewicza i Piotra Gąciarka

W wyniku afery posady stracili już wiceminister Łukasz Piebiak, i dwóch sędziów delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości: Jakub Iwaniec i Arkadiusz Cichocki. Innym zamieszanym w sprawę jest sędzia Konrad Wytrykowski. Zarzuca mu się inicjowanie akcji hejtowania I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf.

Ziobro zostanie odwołany?

– Nie zaakceptujemy tego, że wyrzucenie jednego urzędnika sprawę zamyka. Sprawa dotyczy bezpośrednio ministra Ziobry. (...) Dlatego mówimy bardzo wyraźnie, że to jest kwestia odejścia ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry – mówił jeszcze Grzegorz Schetyna na konferencji prasowej. Lider PO dodał, że opozycja rozważa złożenie wniosku o odwołanie Ziobry oraz debatę, która miałaby odbyć się we wrześniu. – Dzisiaj zostawiamy czas i oczekujemy decyzji Jarosława Kaczyńskiego. Jeżeli takiej decyzji do końca tygodnia nie będzie, będzie wniosek o odwołanie ministra Ziobry – dodał cytowany przez 300polityka.pl. Odejścia ministra sprawiedliwości domaga się też Lewica.

– Są ludzie głęboko zainteresowani tym, żebym przestał pełnić funkcję, ale zawsze będę działał pryncypialnie i konsekwentnie, nie zaważając na ich niechęć, bo bezpieczeństwo Polaków jest dla mnie najważniejsze – odpowiadał Zbigniew Ziobro na antenie TVP Info. – Nikt nie może mi zarzucić braku pryncypialności i stanowczości w reakcji do środowiska sędziowskiego, wtedy jeżeli dochodzi tam do łamania prawa. Również wtedy, kiedy dochodzi do łamania standardów etycznych, niezależnie skąd się ci sędziowie wywodzą. I to jest nasza przewaga w stosunku do Platformy – dodawał.

Czytaj także:
Imperium Ziobry drży w posadach
Czytaj także:
Afera hejterska. Kolejny sędzia odwołany z Ministerstwa Sprawiedliwości

Hejterka Emilia

Onet dotarł do osoby, która w porozumieniu z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem miała zajmować się internetowym hejtem i rozsyłaniem kompromitujących informacji na temat polskich sędziów. Dziennikarze zaprezentowali screeny z wymienianych w tym temacie wiadomości. Jednym z celów akcji był szef „Iustitii”, największego stowarzyszenia sędziowskiego.

„Pomysł mam taki. Rozesłać to anonimowo do wszystkich oddziałów Iustitii. I do samego zainteresowanego. Gazety odpadają bo brak dowodów. Mam nr do męża kochanki. Jest możliwość skorzystać z bramek internetowych lub z karty sim, ale nie mam jej na kogo zarejestrować. Mogę zagadać z R. [tu pada nazwisko znanego dziennikarza TVP]. Może on pogrzebie ale brak źródła i dowodów, trochę kiepsko. Jakie jest Pana zdanie? I czy ogólnie nam coś to da. Czy nam pomoże?” – pytała wiceministra internetowa hejterka.

„Myślę, że da i pomoże. Ważne, żeby się przeszło choćby i po Iustitii z kim mamy do czynienia. Ludzie to rozniosą, a Markiewicz przygaśnie wiedząc co na niego jest. Może Kuba [jak wynika z innych wiadomości, które widzieliśmy, chodzi o Jakuba Iwańca, bliskiego współpracownika wicemin. Piebiaka] miałby pomysł jak to rozpowszechnić, nie zostawiając śladów?” – miał odpowiedzieć Piebiak.

Rozmówczyni polityka czuła, że jej działania są nie tylko nieetyczne, ale mogą mieć też inne konsekwencje. „Mam nadzieję, że mnie nie wsadzą” – pisała w kontekście tej samej operacji. „Za czynienie dobra nie wsadzamy” – odpisał jej wiceminister sprawiedliwości.

Czytaj także:
Apel Gersdorf do KRS. „Nabór do Izby Dyscyplinarnej SN wymaga bezwzględnego wstrzymania”
Czytaj także:
Decydując o awansach sędziów, KRS korzystała z listy dostarczonej przez hejterkę Emilię
Czytaj także:
Marcin Kierwiński: Złożymy do NIK wniosek o pilną kontrolę w Ministerstwie Sprawiedliwości

Źródło: Onet.pl

Czytaj także