Szarpanina w Sejmie. „Usiłował mnie usunąć z drogi jakiś dryblas towarzyszący panu Banasiowi”

Szarpanina w Sejmie. „Usiłował mnie usunąć z drogi jakiś dryblas towarzyszący panu Banasiowi”

Szarpanina w Sejmie
Szarpanina w Sejmie Źródło: X / Polsat News
– Czy dostał pan pieniądze od braci K. inne niż są na umowach? – dopytywał wychodzącego z posiedzenia sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej prezesa NIK Mariana Banasia poseł Koalicji Obywatelskiej Sławomir Nitras. Między politykiem a osobą z otoczenia Banasia doszło do przepychanki.

W środę Marian Banaś przedstawił kandydatów na wiceprezesów NIK, a przy okazji wygłosił kilkuminutowe oświadczenie. Szef instytucji odniósł się do licznych publikacji medialnych na jego temat, a dotyczących krakowskiej kamienicy, którą miał wynajmować braciom K. – Kłamie się na mój temat, że jestem powiązany z przestępcami i unikałem płacenia podatków. Sugeruje się, że w naganny sposób zostałem właścicielem nieruchomości i wykorzystywałem stanowisko publiczne do swoich celów prywatnych. Nic z tego nie jest prawdą, każde z tych zarzutów to kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo – mówił na posiedzeniu Komisji ds. Kontroli Państwowej.

Czytaj też:
Banaś pojawił się na posiedzeniu sejmowej komisji. „Kłamie się na mój temat”

Awantura na korytarzu

Szef NIK po wygłoszeniu oświadczenia odmówił odpowiedzi na pytania licznie zgromadzonych dziennikarzy oraz kilku posłów opozycji. – Czy pan dostawał pieniądze od braci K. inne iż są na umowach. Tak twierdzi ministerstwo finansów – mówił Sławomir Nitras, usiłując przedostać się do Mariana Banasia przez otaczających go członków Straży Marszałkowskiej. Polityk wdał się w przepychankę z jednym z wychodzących razem z szefem NIK mężczyzn, a przez cały czas usiłował uzyskać od Banasia odpowiedzi. – Pan przyszedł na komisję odpowiadać na pytania. A pan przeczytał oświadczenie i ucieka – mówił.

twitter

Nitras: Przepychał mnie

Poseł skomentował szarpaninę na sejmowym korytarzu w rozmowie z Wirtualną Polską. – Przepychał mnie. Usiłował mnie usunąć z drogi jakiś dryblas towarzyszący panu Banasiowi. Nie wiem, kim jest ten człowiek – relacjonował . – Doszło do jakiejś dziwnej sytuacji, bo Straż Marszałkowska powinna reagować. Jest powołana przede wszystkim po to, żeby chronić posłów – dodał. – Natomiast w tej sytuacji Straż Marszałkowska nie zareagowała. Przeciwnie, sprowadzono ją do roli osobistej ochrony prezesa Banasia – stwierdził.

O zbadanie incydentu apelował do szefa Straży Marszałkowskiej . – Nie może być tak, że straż jest wykorzystywana jako prywatna ochrona Banasia na terenie Sejmu. To jest skandaliczne – mówił polityk Platformy Obywatelskiej.

Czytaj też:
Marian Banaś na oku prokuratury, czyli gorący kartofel PiS-u