Były premier o „bijatyce” na lewicy: To bardzo kosztowne, czasem samobójcze

Były premier o „bijatyce” na lewicy: To bardzo kosztowne, czasem samobójcze

Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty / Źródło: Newspix.pl / MACIEJ GOCLON/FOTONEWS
Włodzimierz Cimoszewicz z zaniepokojeniem obserwuje to, co dzieje się ostatnio na lewicy. – Przywódca powinien łączyć a nie dzielić. To bardzo prosta zasada. To, co obserwuję to jakaś bijatyka, która niszczy lewicę – przyznaje były premier w rozmowie z „Wprost”.

Nowa Lewica jest w trudnym położeniu. Włodzimierz Czarzasty od dawna jest krytykowany przez wielu lewicowych polityków. Leszek Miller nazwał go niedawno „opryszkiem politycznym”, zarzucając mu w Polsat News łamanie zasad demokracji i ewoluowanie w kierunku PiS. Czy podobnego zdania jest europoseł Włodzimierz Cimoszewicz?

Czytaj też:
Prof. Marcin Matczak: Maminsynki nie będą dobrymi obywatelami

– Ja nie bardzo zgadzam się z tymi całkiem licznymi podejrzeniami o gotowość części SLD do współpracy z PiS. Jedynym faktem, który jest przywoływany było porozumienie z rządem dotyczące ratyfikacji porozumienia o dochodach własnych UE, od którego zależało utworzenie funduszu odbudowy. Moim zdaniem w tamtej sprawie cała opozycja powinna była być otwarta na takie porozumienie. Innych podobnych faktów nie znam – odpowiedział .

W opinii polityka, podziały na lewicy mają raczej charakter ambicjonalny.
– To się nieustannie zdarza, ale ja tego nie aprobuję. To jest politycznie bardzo kosztowne, czasem samobójcze – mówi były premier w rządzie SLD-PSL.

Na pytanie, czy ma dla Włodzimierza Czarzastego jakieś rady i co lider Nowej Lewicy powinien zmienić w swojej strategii, odparł:

– Przywódca powinien łączyć a nie dzielić. To bardzo prosta zasada.

Dodał, że to, co obserwuje, to „jakaś bijatyka, która niszczy lewicę”. – Przykre to osobiście, bo dokładnie 30 lat temu razem z Aleksandrem Kwaśniewskim stworzyliśmy szeroką koalicję . W ostatnich latach zaczęło rosnąć poparcie młodych wyborców dla lewicy. To była bardzo ważna zmiana. Zastanawiam się, czy to, co teraz obserwują, utrzyma ich zainteresowanie głosowaniem na tę formację – wyznał.

Zawieszenie byłych działaczy SLD czy wyrzucenie z partii Andrzeja Rozenka to dowód na to, że walka w Nowej Lewicy szybko się nie skończy. Na pytanie, dokąd doprowadzi lidera Nowej Lewicy pozbywanie się buntowników, Włodzimierz Cimoszewicz skwitował:

– Należy pilnie szukać porozumienia. Jeśli do tego nie dojdzie, stracą wszyscy. Wyrzucani i wyrzucający. Wyborcy nie mają obowiązku głosowania na skłóconą grupę polityków.

Siebie jednak nie widziałby w przyszłości na czele lewicy. Kto w jego opinii mógłby stanąć na jej czele Nowej Lewicy i poprowadzić ją do wyborczego sukcesu?

– Mnie to nigdy nie interesowało i tym bardziej dzisiaj nie interesuje. Upływ czasu też ma swoje znaczenie. Jest oczywiste, że dlatego właśnie, iż czas nas wszystkich przemija, na lewicy też powinni dochodzić do głosu młodsi – podsumował.

Przeczytaj cały wywiad z Włodzimierzem Cimoszewiczem:

Czytaj też:
Włodzimierz Cimoszewicz dla „Wprost”: Wprowadzenie stanu wyjątkowego to czysta propaganda

Źródło: Wprost
 0

Czytaj także