Na granicy polsko-białoruskiej powstanie zapora? Jest decyzja Sejmu

Na granicy polsko-białoruskiej powstanie zapora? Jest decyzja Sejmu

Granica polsko-białoruska
Granica polsko-białoruska Źródło: Newspix.pl / Maciej Luczniewski
Posłowie odrzucili poprawki Senatu do ustawy o budowie zapory na granicy polsko-białoruskiej. Tym samym o dalszych losach inicjatywy zadecyduje prezydent Andrzej Duda.

14 października Sejm przegłosował projekt ustawy o budowie zapory na granicy polsko-białoruskiej. Za takim rozwiązaniem głosowało 274 posłów, 174 było przeciw a jeden polityków wstrzymał się od głosu. 27 października ustawą zajęli się senatorowie. Senackie komisje wnioskowały o uchwalenie jej bez wprowadzania żadnych poprawek.

Zapora na granicy. Poprawki Senatu

Ostatecznie Senat przyjął ustawę, jednak wprowadził do niej kilka poprawek. Jedna z nich miała usunąć z ustawy przepis, który wyłączał informacje dotyczące zapory spod działania zapisów ustawy o dostępie do informacji publicznej. Inna poprawka miała zlikwidować całkowite wyłączenie stosowania prawa zamówień publicznych przy realizacji inwestycji. Kolejna poprawka zakładała, że do zamówień związanych z inwestycją stosuje się przepisy Prawa zamówień publicznych. Sejm ją odrzucił, co oznacza, że kontrolę zamówień sprawować będzie Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Sejm w głosowaniu odrzucił wszystkie poprawki zgłoszone przez Senat. Oznacza to, że o dalszych losach ustawy zadecyduje prezydent Andrzej Duda.

Granica polsko-białoruska. Jak będzie wyglądać zapora?

Budowa zapory jest związana z kryzysem migracyjnym i presją ze strony Białorusi. Michał Wójcik przekazał, że ogrodzenie, które powstanie na granicy polsko-białoruskiej będzie miało 5,5 metra wysokości i około 200 kilometrów długości. Na zaporę ma się składać także system kamer, wież oraz perymetrii.

– Na gruncie stabilnym jej konstrukcja będzie cięższa, natomiast lżejsza konstrukcja zostanie ustawiona na gruncie bagiennym i podmokłym – tłumaczył wiceminister. Szacowane koszty budowy ogrodzenia to 1,61 mld złotych.

Czytaj też:
Szef BBN o wizycie byłych pierwszych dam w Michałowie. „Przynajmniej wyjechały z Warszawy”