Niedawno głośnym echem odbił się wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który stwierdził, że Polska ma obowiązek uznawać małżeństwa jednopłciowe zawarte na terenie innego państwa UE. W Niemczech sformalizowanie związku, który tworzy para homoseksualna, jest możliwe od kilku lat. Nie dziwi więc, że polskiej opinii publicznej na myśl samoistnie nasuwa się pewne rozwiązanie i pytania dotyczące przyszłości.
Osoby, które chciałyby być małżonkami, mogłyby jeździć do Niemiec, by tam otrzymywać dokumenty potwierdzające prawnie łączącą ich relację. Następnie powracać do Polski, gdzie – powołując się na orzeczenie TSUE – mogłyby wymagać, by uznawano ich związek.
Redakcja stacji Mitteldeutscher Rundfunk zastanawia się, czy w niedalekiej przyszłości rozwinie się „turystyka ślubna” – jak straszą dziś polscy konserwatyści. To jednak nierealna wizja.
Już wkrótce turystyka ślubna zyska popularność? Z wyrokiem TSUE jest pewien problem
Dziennikarze MDR wskazują, że wyrok – choć wydaje się „rewolucyjny” – w rzeczywistości taki nie jest. Z ich ustaleń wynika wynika, że prawnicy, po przeanalizowaniu orzeczenia, nie widzą w nim ważnych zapisów. Z wyroku nie wynika m.in., że Polska została obowiązana do wprowadzenia do prawa krajowego „małżeństw dla wszystkich” (m.in. jednopłciowych).
Po wyroku TSUE głos ws. zabrał premier Donald Tusk, który zaznaczył, że Polski nikt do niczego zmusić nie może, chociaż władze respektują europejskie orzecznictwo. Inaczej wybrzmiał komentarz Marcina Wiącka – Rzecznika Praw Obywatelskich – który uważa, że wyrok musi zostać wykonany.
Na decyzję władz Polski trzeba jeszcze zaczekać. Zdaniem MDR jednak „ślubnej turystyki nie będzie”, pomimo strachu, którym grać chce prawica. Sęk bowiem w tym, że wyrok dotyczy małego procenta społeczeństwa.
Czytaj też:
Najnowszy sondaż zaskakuje. Tyle wynosi przewaga KO nad PiSCzytaj też:
Afera wokół rektora UKSW. Duchowny reaguje na głośny reportaż
