Kto stoi za potężnymi eksplozjami na Krymie? Nowe ustalenia „The Washington Post”

Kto stoi za potężnymi eksplozjami na Krymie? Nowe ustalenia „The Washington Post”

Eksplozje na Krymie
Eksplozje na Krymie Źródło: PAP/EPA / Press Office of Head of Crimea
„Potężny atak na rosyjską bazę lotniczą na okupowanym Krymie był dziełem ukraińskich sił specjalnych” – powiedział w rozmowie z „The Washington Post” chcący zachować anonimowość ukraiński urzędnik. Z kolei „Forbes” wyliczył, ile może być warty rosyjski sprzęt, który uległ zniszczeniu w wyniku eksplozji.

We wtorek na terenie rosyjskiej bazy wojskowej Saki w pobliżu miejscowości Nowofedorowka, na zaanektowanym przez Rosjan Krymie, doszło do co najmniej 12 eksplozji o różnych natężeniu. Jedna osoba zginęła, a kilka zostało rannych.

Atak na Krymie „dziełem ukraińskich sił specjalnych”

Kijów oficjalnie zdystansował się od tych wydarzeń, twierdząc, że to nie on jest za nie odpowiedzialny. Nowe światło na sprawę rzucają jednak ustalenia „The Washington Post”. „Potężny atak na rosyjską bazę lotniczą na okupowanym Krymie był dziełem ukraińskich sił specjalnych” – powiedział amerykańskiemu dziennikowi jeden z ukraińskich urzędników, sugerując „coraz większą rolę tajnych służb działających głęboko za liniami wroga”. Rozmówca „The Washington Post”, który wypowiedział się pod warunkiem zachowania anonimowości, nie ujawnił szczegółów dotyczących wtorkowego ataku.

Tajna działalność „partyzantów”

W tym kontekście dziennik zwraca uwagę na działalność ukraińskiego ruchu oporu, zwanego „partyzantami” i wypowiedzi na ich temat sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksija Daniłowa. Z przekazanych przez niego informacji wynika, że dowodzone przez Siły Operacji Specjalnych Ukrainy tajne siły, złożone z wyszkolonych infiltratorów i lokalnych sympatyków, intensyfikują działania mające na celu zakłócenie rosyjskiej logistyki, administracji oraz dowodzenia i kontroli. – Siła jest tajna i nie można ujawnić szczegółów jej działania – powiedział Daniłow. – Jeśli zapytasz mnie, czy są partyzanci, odpowiem: są. Są wszędzie. Przygotowaliśmy się z wyprzedzeniem i mamy ich – zaznaczył.

Gazeta zwraca też uwagę, że atak na Krymie oznacza „znaczną eskalację trwającej prawie sześć miesięcy , demonstrując nową zdolność sił ukraińskich do przeprowadzania ataków dalej za linią frontu, niż wcześniej sądzono, że jest to możliwe”.

Ogromna skala zniszczeń

Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały, że na skutek eksplozji zniszczonych zostało dziewięć rosyjskich samolotów wojskowych. Według Ukraińców baza ta była wykorzystywana przez Rosjan do przeprowadzania ataków rakietowych na terytorium Ukrainy. Inne źródła mówią o zniszczeniu od 8 do 24 maszyn, głównie myśliwców i samolotów zwiadowczych. Skalę zniszczeń widać na zdjęciach satelitarnych, które trafiły do sieci.

Opierając się na różnych źródłach, ukraiński Forbes oszacował, że przed wybuchami na lotnisku znajdował się sprzęt lotniczy o wartości od 650 do 850 milionów dolarów. Jak wylicza gazeta, wartość jednego Su-30SM, który miał się tam stacjonować to około 50 milionów dolarów. Z kolei Su-24MR warty jest około 6 mln dolarów, a Ił-76 – 86 milionów dolarów.

Czytaj też:
Kijów przenosi wojnę daleko na rosyjskie tyły. Moskwa może sobie nie poradzić

Źródło: Washington Post/Forbes
 2

Czytaj także